ukryj menu          

Śpiewać w zieleni

słowa: Hugo von Hofmannsthal
muzyka: Sylwek Szweda 1986 r.
tłumaczenie: Leopold Lewin
     ( G6 D11 C7+ )x3  G6  D11 C7+ D11

 

      
      G6                       D11                 C7+ D11

Nie trzymam ciebie - mówi miła -

      G6                     D11                        C7+ D11

Tyś nie poprzysiągł mi w przeszłości,

      G6                  D11                C7+ D11

Nie wolno ludzi trzymać siłą,

      G6                    D11             C7+  D11

Nie są zrodzeni do wierności.

 

       G6                      D11            C7+  D11

Idź w swoją drogę, przyjacielu,

       G6                   D11             C7+  D11

Pochłaniaj wiele ziem oczyma

      G6             D11                   C7+  D11

I wypoczywaj w łożach wielu,

      G6             D11                    C7+  D11

I wiele kobiet za dłoń trzymaj.

 

   

Gdzie w kielich kwaśne wino chlusta,

Pijże małmazję nieprzytomnie;

Lecz gdy ci słodsze moje usta,

Wtedy dopiero wracaj do mnie!

G6 G6 D11 D11 C7+ C7+
 
1986
Hugo Laurenz August Hofmann, Edler von Hofmannsthal, zwany Hugo von Hofmannsthal (ur. 1 stycznia 1874 w Wiedniu; zm. 15 lipca 1929 w Rodaun koło Wiednia) – austriacki pisarz, poeta i dramaturg epoki modernizmu. Przedstawiciel symbolizmu i secesji w literaturze niemieckojęzycznej.
Hugo von Hofmannsthal był pochodzenia Czechem. Jego ortodoksyjny pradziadek Isaac Löw Hofmann (1759-1849) był dobrze prosperującym żydowskim przemysłowcem. w 1835 roku otrzymał od Ferdynanda I. tytuł szlachecki . Zajmował się produkcją jedwabiu, na czym dorobił się sporego majątku. Jego syn i następca Augustyna Emila von Hofmannsthala  1815/81) przeszedł na katolicyzm i poślubił 1850 r. włoszkę Civil Petronilla Ordioni (1815/98). Studiował prawo , awansował na dyrektora banku w Wiedniu, i ożenił się z Anną Marią Josefą Fohleutner 1852/04), córką notariusza . katastrofie 1873 r. , jeszcze podczas miesiąca miodowego , gdzie Hugo poczętego juniora, straciła majątek rodzinny. Rodzina była więc uzależnione od dochodów ojca. Hugo von Hofmannsthal musiał zarabiać własne pieniądze i żył z ciągłym strachu przed ubóstwem.
Rodzina Hofmannsthalów kładła duży nacisk na edukację. Hugo, jako dziecko, uczył się najpierw u prywatnych nauczycieli. W 1884 zaczął uczęszczać do Akademickie Liceum Ogólnokształcące w Wiedniu , elitarnej szkoły z monarchii naddunajskiej. Nauczył się, między innymi języka włoskiego , francuskiego , angielskiego , łaciny i Grecki . Czytał bardzo dużo,  i był doskonałym uczniem. Hugo zaczął pisać pierwsze wiersze pod wpływem Friedricha Nietzschego. Publikował je pod pseudonimem Loris , Loris Mielikowa i Theophila Morren
w gazecie Die Presseh. W krótkim czasie zdobył  literacki rozgłos będąc uznanym nawet przez starego Henrika Ibsena i Gerharta Hauptmanna, których poznał osobiścieW 1891 roku po raz pierwszy spotkał Stefana Georgea , który miał duży wpływ na jego pracę.
1892 pod presją ojca, zaczął studiować prawo na Uniwersytecie Wiedeńskim . Po krótkim czasie przerwał jednak studia wstępując na ochotnika na rok do służby wojskowej z szóstą Dragoon Regiment w Brnie, później na Morawach). Po podróży do Wenecji , wrócił na Uniwersytetu, porzucił jednak studia prawnicze i studiował filologię francuską . Podczas studiów poznał poetę Leopolda von Andriana , z którym łączyły go więzi przyjacielskie przez całe życie.
W 1898 roku Hofmannsthal otrzymał stopień naukowy doktora w pracy doktorskiej na temat stosowania języka u poetów . W ciągu najbliższych dwóch lat wyjechał, zbierając materiał do pracy habilitacyjnejJesienią wyjechał do Wenecji , wiosną 1899 roku do ParyżaW tym samym roku, zaprzyjaźnił się z Rainerem Marią Rilkegim i Rudolfem Kassnerem , z którymi prowadził wciąż korespondencję. W 1900 roku poznał kompozytora Richarda Straussa.

*

Jak łabędź, błogo pływający ptak,
Z ociekających białych rąk najady
Wycałowuje pokarm.

*

...wszystko żywe z tej samej materii
Jest co sen i podobnie się rozpływa.

*

Zdaje się, że tu życie jest namalowane
Kolorami tęsknoty niedoświadczonymi,
Cichym pragnieniem, które kolebie się w snach.

*

Moje Ja, niczym nie pohamowane,
Wymknie się z dziecka jak z czarownej kuli,
Niby pies - obce, nieme i nieznane.

*

Całość się tu i tam przesuwa
Jak w śnie, a nie na jawie:
Gdy tak się dzieje, ja umieram,
Nie wiedząc o tym prawie.



Leopold Lewin (ur. 28 lipca 1910 w Piotrkowie Trybunalskim – zm. 7 grudnia 1995 w Warszawie) – polski poeta oraz tłumacz poezji niemieckiej, rosyjskiej i radzieckiej.
W 1927 r. ukończył gimnazjum rządowe w Piotrkowie Trybunalskim, późniejsze I Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego. W tym samym roku rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a w 1928 r. w Wyższej Szkole Dziennikarskiej; obie uczelnie ukończył w 1931 r. W 1929 r. debiutował na łamach prasy jako poeta, zaś w 1931 opublikował pierwszy tomik poezji pt. Wyrąb lasu. W latach 1931-1939 był aplikantem sądowym. W 1935 r. zdał egzamin sędziowski. Po krótkim okresie pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, do 1939 r. pracował jako dziennikarz w Warszawskiej Informacji Prasowej. W latach 1939-1940 przebywał we Lwowie. Był więziony przez Sowietów w latach 1940-1941. Od 1942 był pracownikiem Delegatury Ambasady RP w Dżambulu (Kazachstan). W latach 1944-1946 służył w Ludowym Wojsku Polskim. W latach 1945-1948 był sekretarzem Związku Zawodowego Literatów Polskich. W latach 1945-1948 był redaktorem działu literackiego dziennika "Robotnik", zaś w latach 1963-1970 był redaktorem tygodnika "Kultura". W latach 1970-1977 zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "Literatura na świecie".



Twoje oblicze
(Hugo von Hofmannsthal)

Twoje oblicze pełne było snów.
Milcząc patrzyłem w ciebie z lekkim drżeniem.
Jak to porywa! Już w nocach wcześniejszych
Całkiem się oddawałem z upojeniem
 
I księżycowi, i małej dolinie,
Nazbyt kochanej, gdzie na pustych zboczach
Stały wychudłe drzewa, między skały
Szły szarej mgły obłoki przez urwiska.
 
I poprzez ciszę zawsze srebrnobiałym
I zawsze świeżym, i wciąż obcym wodom
Kazała rzeka wrzeć — jak to porywa!
Jak to porywa! Bo wszystkie te rzeczy
 
I czar ich mocny — który był jałowy —
Wciągał, moimi igrał tęsknotami,
Jak teraz widok twojej pięknej głowy
I blask pomiędzy twoimi rzęsami!

(Przełożył: Leopold Lewin)


I niosła kielich; jego brzeg
(Hugo von Hofmannsthal)

I niosła kielich; jego brzeg
Na kształt jej ust i bródki biegł.
A lekkim, pewnym krokiem szła,
Nie uroniła kropli z szkła.
 
I lekką, silną on miał dłoń,
Aż młody pod nim zadrżał koń,
Kiedy niedbały jeden ruch
W miejscu nakazał stanąć mu.
 
I kielich wziąć chciał. Kiedy poń
Sięgnął, by wyjąć z rąk dziewczynie,
Oboje drżąc opadli z sił,
Zbytni to ciężar dla nich był.
 
I nie znalazła dłoni dłoń.
Spłynęła ziemia ciemnym winem.
 
(Przełożył: Zdzisław Jaskuła)