ukryj menu          

Gdym ku morzu szedł raz wczesnym rankiem

słowa: Henryk Mozer 28.10.1969 r. - Warszawa
muzyka: Sylwek Szweda 28.01.1994 r.
       ( D  B0 D G  D fis A7 D G0 h G D A7 D A7 )

 

        D                   B0       D                            G

Gdym ku morzu szedł raz wczesnym rankiem,

        D             fis       A7               

Nad falami leciały łabędzie,

        D                        G0           h        G

Biel swą w mglistość topiły poranną,

        D                      A7                D         H0 D0

Śpiewem skrzydeł ostre tnąc powietrze,

                      D                   A7       D        B0 D G  D A7 D A7

Śpiewem skrzydeł ostre tnąc powietrze.

 

         D               B0         D                  G

Gdzie jesteście, czasy takich myśli,

        D             fis         A7    

Co do człeka szły po toni pieszo?

        D                G0                  h             G

Cienkie pręty z damasceńskiej stali,

        D               A7              D              H0 D0 

Świst cięciwy ze słonecznych mieczy?

                          D                A7           D        B0 D G  D A7 D A7

Świst cięciwy ze słonecznych mieczy? 

 

        D              B0            D               G

Dziś sposoby przeżarły natchnienie,

        D            fis            A7             

Które jawa, nie sen nam przynosi.

        D       G0                         h        G

Kainowych myśmy sztuk rówieśni,

        D               A7                D                    H0  D0

Lecz na dawny szlak zawsze nam spieszno,

                D                  A7                 D      

Lecz na dawny szlak zawsze nam spieszno. 

                                                              ( B0 D G   D fis A7  D G0 h G  D A7 D )

 

      
B0 B0 H0 H0 D0 D0
 
28.01.1994
Henryk Mozer - syn zasłużonego profesora i dziekana Politechniki Lwowskiej Wilhelma Mozera. Pianista, pedagog i krytyk muzyczny (dyplom Konserwatorium Lwowskiego, 1955). Reżyser dramatu, opery i operetki, kochany i szanowany przez zespoły artystyczne i techniczne wielu scen polskich (dyplom PWST im. Al. Zelwerowicza, 1972). Prawy, życzliwy ludziom, mądry i skromny, znosił swą wieloletnią ciężką niemoc do końca z godnością.
Zmarł w Dniu Bożego Narodzenia 2009 roku przeżywszy 79 lat.
Nabożeństwo żałobne odbyło się w dniu 8 stycznia 2010 roku w kościele św. Karola Boromeuszka na Starych Powązkach o godzinie 12.00, po którym nastąpiło odprowadzenie Prochów do rodzinnego grobu na miejscowym cmentarzu (o czym z głębokim bólem zawiadomili - żona Ewa, rodzina i przyjaciele).

Niektóre przedstawienia w reżyserii Hynryka Mozera:

1971 – Bal w Operze (reż. Henryk Mozer).
Jako Filip grał Piotr Augustyniak (ur. 8 czerwca 1932 w Kościanie) – polski aktor teatralny, także filmowy i telewizyjny.
1982 - Lekkomyślna siostra (reż. Henryk Mozer)
Jako Helena grała  Barbara Bardzka (właśc. Barbara Rómmel, wyst. też jako Barbara Bardzka-Mędrkiewicz; ur. 27 stycznia 1926 r. w Warszawie, zm. 4 sierpnia 1996 r. w Lublinie) - polska aktorka teatralna.
1982 - premiera – listopad - Aleksander Fredro ZEMSTA (reż. Henryk Mozer)
Scenografia – Ewa Nahlik
Muzyka – Krzysztof Kuplowski
Asystent reżysera – Robert Mazurkiewicz
Inspicjent – Jerzy Dobrzyniecki
kontrola tekstu – Ewa Drzym
1992- Męka i Zmartwychwstanie, reż. Henryk Mozer, postać: Chorus aniołów - Marzena Styczeń
1994 - TRÓJKA (spektakl telewizyjny) -  Autor: Juliu Edlis / przekład Hernryk Mozer

Henryk Mozer - wszystkie utwory
 
Figle Koziołka z Lednicy  -  Wojciech Boratyński, Henryk Mozer
Trzy pomarańcze  -  Wojciech Boratyński, Henryk Mozer

LIST
TYGODNIK POWSZECHNY -  Nr 7 (2797), 16 lutego 2003
(Katolickiego Pisma Społeczno-Kulturalnego)

"Cmentarzysko partytur"

W zamierzchłych czasach mojej młodości praktykowane były wśród podwórkowej młodzieży (do której nie należałem) zawody w pluciu. Przewagę miał ten, co sam się nie zapluł. Podobnie lżący, który nie popadł w bełkot. Były jeszcze inne, podobne, których nie wypada wspominać w katolickim piśmie. Te konkursy żywo stanęły mi w pamięci podczas lektury tekstu Andrzeja Chłopeckiego „Każdemu jego, czyli Stefan Rieger na cały wiek stracony” („TP” nr 4/2003).
Stefanowi Riegerowi chwała, że odważył się powiedzieć, iż król jest nagi. Co prawda wylał dziecko z kąpielą, może i kilkoro dzieci albo całą szkółkę. Obawiam się jednak, że nikt po nich nie zapłacze. Ich nazwiska widnieją w programach festiwalu „Warszawska Jesień”, ale w repertuarze dla szeregowych melomanów ich nie uświadczysz. Są jak zjawy z pól elizejskich. Gdy ustaje jarmark cudów, snują się – ofiary tzw. muzyki eksperymentalnej, widma bez kształtu, twarzy, bez pamięci. „Cmentarzysko partytur” – mówił niedawno Wojciech Kilar. W pełni się z nim zgadzam, bo przez wiele lat uczęszczałem, z pilnością godną lepszej sprawy, na festiwale muzyki awangardowej w kraju i za granicą. W zaprzeszłym stuleciu muzyka polska wydała trochę zapomnianą dziś kompozytorkę „Modlitwy dziewicy”, Teklę Bądarzewską. Teraz dostrzegam w niej wielką prekursorkę, matkę (ojca?) tak ważnej obecnie repetytywności. 
Chciałbym, aby Pan Chłopecki, nie odwołując się do gamelanów, wyjaśnił mi, dlaczego trójdźwięk zbudowany z dużej i małej tercji jest doskonały, a zbudowany z małej i dużej – niedoskonały? Może miał na myśli nie trójdźwięk a triadę, bo molowa rzeczywiście jest nie bardzo, i tak mu się napisało?

HENRYK MOZER
(Warszawa)