ukryj menu          

Polak, Węgier, dwa bratanki

"Lengyel, Magyar – két jó barát"
słowa: przysłowie polskie i węgierskie
muzyka: Sylwek Szweda 02.04.2013
(d   F  g  A7)x4

 

d              F      g               A7

Polak, Węgier, dwa bratanki,

d         F    g             A7 

I do szabli, i do szklanki!

   d              d7             g        A7            d              d7        g        A7 

Lengyel, Magyar – két jó barát,    ( Lengiel, Modżor kyt jbarat )

 d           d7         g        A7 - C7          d           d7     g        A7 - C7

Együtt harcol, s issza borát!           ( Edżut horcol, isso borat )

 

 C7                      F

Węgier, Polak dwa bratanki

G0            d 

I do konia i do szklanki.

E                 a

Oba zuchy, oba żwawi,

H7                             E  -   E7 

Niech im Pan Bóg błogosławi.

 

  C7                        F                             C7                        F 

Lengyel-magyar két jó barát,          ( Lengiel, Modżor kyt jbarat )

G0                    d                                 G0                  d  

együtt harcol s issza borát,              ( Edżut horcol, isso borat )

  E                    a                                     E                     a 

Vitéz s bátor mindkettője,               ( Wityz sz bator mindkettyje,)

 H7                     E    -    E7                 H7                    E    -    E7 

Áldás szálljon mindkettőre.            ( Aldasz saljon mindkettyre. )

 

(C7 F G0 d E a H7 E - E7)x2 - G7 

 

akcenty padają zawsze na pierwszą sylabę (jak w gwarze góralskiej)

é = i

ü = u wymawiane jak polskie u przy ustach złożonych jak do wymowy i   

a = o

á = a

o = u 

ö = y wymawiamy podobnie jak niemiecką literę o tym samym znaku, wymawiamy jak e przy ustach złożonych do  

G0 G0 H7 H7 E7 E7
 
02.04.2013
DZIĘKUJEMY: 
- Ambasadzie Węgierskiej w Warszawie i dr Imre Molnarowi za szybki kurs języka węgierskiego, bez którego nie dałoby się zaśpiewać po węgiersku piosenki „Polak, Węgier dwa bratanki".

Polak, Węgier - dwa bratanki - U Pana Boga za Piecem
Polak, Węgier - dwa bratanki - Sylwek Szweda
Radzimy słuchać wersji U PANA BOGA ZA PIECEM 
(znacznie lepiej zaśpiewane po węgiersku)!!!
Polak Węgier dwa bratanki ;)
Polak, Węgier, dwa bratanki / Lengyel, magyar két jó barát
Polak, Węgier, dwa bratanki / Lengyel, magyar két jó barát (NEW VERSION)
Lengyel-magyar két jó barát

Zasady wymowy samogłosek w jęz. węgierskim

a - wymawiane jest jak polskie a, ale z ustami ustawionymi do wymowy samogłoski o. Dla uproszczenia można mówić o, zostaniemy zrozumiani 
á - wymawiamy jak pełne polskie a 
é - jak e przy ustach złożonych do wymowy samogłoski i 
i - jak polskie i, jednak nigdy nie zmiękcza poprzedzającej je spółgłoski 
í - jak polskie i, tylko trochę dłużej 
ó - jak polskie o, tylko dłużej 
ö - podobnie jak niemieck± literę o tym samym znaku, wymawiamy jak e przy ustach złożonych do y 
ő - jak ö, tylko dłużej 
ú - jak polskie u, tylko dłużej 
ü - jak polskie u przy ustach złożonych jak do wymowy i 
ű - podobnie jak ü, ale dłużej 


Zasady wymowy niektórych spółgłosek w jęz. węgierskim 

Większość z nich wymawiamy jak w języku polskim. Pozostałe wymieniono poniżej: 
cs - jak polskie cz 
dz - jak polskie dz 
s - jak polskie sz 
sz - jak polskie s 
zs - jak polskie ż 
dzs - jak polskie dż 
gy - jak zmiękczone d (czyli d') 
ly - jak polskie j 
ny - jak polskie ń (ale nie ni! - nie następuje zmiękczenie) 
ty - jak zmiękczone t (czyli t') 
v - jak polskie w 
 
Polak, Węgier – dwa bratanki
To słynne wyznanie ponadnarodowej przyjaźni zna każdy Polak i każdy Węgier. Niewiele osób wie jednak, że nie istnieje tylko jedna wersja tego porzekadła w każdym z języków, chociaż najpopularniejsze są pierwsze brzmienia z każdej z list. Oto warianty polskie:

Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki.
Polak, Węgier, dwa bratanki / I do szabli, i do szklanki 
Oba zuchy, oba żwawi / Niech im Pan Bóg błogosławi.
Polak, Węgier, dwa bratanki, i do bitki, i do szklanki!

i węgierskie:

Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát.
Magyar, lengyel – két jó barát, együtt issza sörét, borát.
Lengyel, magyar – két jó barát, együtt emel kardot, kupát.
Lengyel, magyar – két jó barát, együtt isszák egymás borát.
Két jó fivér a magyar, lengyel, együtt iszik s harcol, ha kell.
Kezükben a pohár és kard: lengyel, magyar egyet akart.
Magyar, lengyel, két jó haver, együtt küzd és együtt vedel.
Magyar, lengyel, két jó haver, együtt harcol, együtt vedel.
Magyar-Lengyel, két jó barát, együtt ölnek minden zsiványt!
Lengyel-Magyar, két jó barát, barát az ivásban, barát a bajvívásban.

WĘGRZY W MURCKACH
(Przemysław Kucharczak – Gość Katowicki 6/2013 r.
„Żołnierska mogiła nie ma narodowości”)
 
Węgrzy na Śląsku. Na festyn przyjechała orkiestra z Węgier. – Pokazać wam grób waszych rodaków, którym się opiekujemy? – zaproponowali mieszkańcy Murcek. Zaskoczeni Węgrzy stanęli nad zadbaną, samotną mogiłą w lesie. Jeden z nich, parlamentarzysta Ferenc Schmidt, rozpłakał się.
 
Tak zaczęła się niezwykła, nowa odsłona przyjaźni polsko-węgierskiej. Wyrosła z wojennej mogiły Węgrów w Katowicach-Murckach. Są ludzie, którzy pamiętają tych 29 młodych Węgrów. – To były młode synki. Pamiyntom, jak przez Murcki szli, jo mioł 10 lot. Byli w węgierskich mundurach – wspomina Jerzy Chmieliński.
 
Flakorze
Skąd wzięli się Węgrzy w czasie wojny w śląskiej wiosce, która dziś wchodzi w skład Katowic? Obsługiwali baterie dział przeciwlotniczych. Musieli pomagać Niemcom, bo ich ojczyzna była sprzymierzona z III Rzeszą. Mimo tego sojuszu, Węgrzy zawsze ostentacyjnie okazywali przyjaźń Polakom. Baterie dział przeciwlotniczych w Murckach stały nieopodal dzisiejszej stacji benzynowej Lotos. W niebo mierzyło tu 12 wielkich armat kaliber 125 mm, 2 działka czterolufowe i 2 potężne reflektory. Był też radar. Węgrzy oraz współpracujący z nimi przy obsłudze Niemcy i Tatarzy Krymscy należeli do 58. Dywizjonu „Heimatflak” i podlegali rozkazom 107. pułku niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. „Myśmy na nich mówili: »Flakorze«” – napisał w zeznaniu dla IPN nieżyjący już Paweł Pyrskała z Murcek („flak” to przeciwlotniczy). Rodziny z Murcek zapraszały Węgrów do domów na obiady. – Łazili ci chłopcy po wsi, byli sympatyczni, więc zaprzyjaźnili się z mieszkańcami. Kiedy zbliżał się front, ludzie stąd niepokoili się o nich. Ślązacy też przecież mieli wtedy synów w wojsku. To była wspólnota w niedoli – mówi Michał Luty, wiceprezydent Katowic.
 
Stoooj!
W styczniu 1945 r. Sowieci ruszyli z kolejną ofensywą na Zachód. Niemiecki front kruszył się i ustępował. A wieczorem w sobotę 27 stycznia także do Murcek, z lasu od strony Wesołej, wjechały z chrzęstem gąsienic trzy sowieckie czołgi. Za tankami biegła sowiecka piechota. „Gdy personel jednostki przeciwlotniczej zauważył czołgi, pozostawiając wszystko, uciekał w popłochu, odpalając wprzód ładunek wybuchowy założony na zamkach i urządzeniach radarowych. Uciekali Niemcy, uciekali Tatarzy Krymscy, (...) pozostali Węgrzy, czekając na wyzwolenie, ale spotkało ich najgorsze” – opisał ten wieczór Paweł Pyrskała. Dlaczego Węgrzy nie uciekli? – Mieli dość tej wojny – uważa Jan Broda, prezes murckowskiego koła Związku Górnośląskiego. Uciec chciał tylko kapelan Węgrów. Pewnie czuł, że Sowieci źle potraktują katolickiego księdza. Prawdopodobnie schował się w jakiejś piwnicy, a po zmroku próbował wymknąć się ze wsi. Widział to mały Norbert Winkler. – Jo siedzioł na parapecie okna w domu przy ul. Wolności. Naroz słyszymy larmo: „Stoooj! Stoooj!”. Patrzymy, leci ksiądz. Rus od strony parku puścił za nim seria, chyba z peemu. Upod przy latarni pod naszym domym. Jak my szli spać, jeszcze leżoł, rano już go nie było – wspomina dzisiaj N. Winkler. W czasie ucieczki zginęło też kilku Tatarów Krymskich. Zdawało się jednak, że szczęście sprzyja pozostałym Węgrom, którzy – na widok Sowietów – od razu podnieśli ręce do góry. Trafili na noc do baraku. Dla poddających się najbardziej niebezpieczny jest moment pierwszego kontaktu z wrogiem. Wtedy najłatwiej zarobić kulę od zestresowanych nieprzyjaciół. Wyglądało na to, że skoro chłopcy z Węgier przeżyli pierwsze minuty po poddaniu się, będą żyć. Nadszedł jednak niedzielny poranek 28 stycznia.
 
Tupali bosymi stopami
Ze wspomnień Pawła Pyrskały: „Zjawiła się lawina Rusów od strony Wesołej, plądrowali sklepy, mieszkania, brali, co się im podobało, Węgrów wzięli do niewole, ulokowali ich w jednym baraku na flakowie, ale nie na długo, bo w niedziela przed południem ustawili ich w jednym szeregu na górce, odbierając im rzeczy osobiste, zegarki obrączki i wszystko, co się Rusom spodobało. Kazano zdjąć obuwie, przyprowadzono ich boso do doliny zawianej śniegiem około 200 metrów”. Miejscowi nazywali to miejsce „Dolinka”. Dziś rośnie tam las. Paweł Pyrskała: „Mróz wtedy był ogromny – około 30 stopni, w dolinie ustawiono ich w szeregu, ofiary z zimna tupali bosymi stopami, po chwili męczarni zostali rozstrzelani, nie dane im było wrócić do pięknego, słonecznego, nad Dunajem kraju, gdzie czekały na nich rodziny, matki, żony i dzieci”. – Co innego, gdyby zginęli w czasie krwawego boju albo tuż po nim. To też haniebne i karalne, ale na wojnach się zdarza. Tych Węgrów rozstrzelano jednak dopiero następnego dnia po przejściu frontu. Sowieci zamordowali ich z zimną krwią – zaznacza Michał Luty. Dlaczego Sowieci kazali Węgrom zdjąć buty przed drogą na rozstrzelanie? Najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie jest brutalne: wysokie buty z nieboszczyka ściąga się trudniej, a po ostygnięciu ciała staje się to w ogóle niemożliwe.
 
Fanatyczka
Starsi mieszkańcy Murcek podejrzewali, że za śmierć ich węgierskich przyjaciół odpowiedzialna była kobieta w sowieckim mundurze. Sprawiała wrażenie fanatyczki. Jedna z mieszkanek była świadkiem kłótni, jaka wywiązała się między tą Rosjanką a innymi żołnierzami. – Pokazywali, że mo coś z głowom. Poszli z nią rozstrzelać Węgrów, a po powrocie dalej pokazywali na czoła – mówią opiekunowie grobu w Murckach. Zamarznięte ciała 29 Węgrów leżały w „Dolince” przez dwa miesiące. – Widziołech ich poszczylanych. Szołech kole nich z moim ojcym. Leżeli przysuci śniegiym. Tu tyczała noga, tam rynka – wspomina Jerzy Chmieliński. Dopiero wiosną, gdy ziemia rozmarzła, mieszkańcy Murcek pochowali Węgrów nieco powyżej miejsca kaźni. – Gdy w 1989 r. powstało koło Murcki Związku Górnośląskiego, postanowilimy, jako organizacja, dbać o tyn grób. Ale i przedtym zawsze ktoś go doglądoł, ta starszo generacjo – mówi Eugeniusz Winkler.
 
Niemiec śpiewa polski hymn
– Jedyn mioł do nos pretynsje, że sie opiekujymy „faszystowskimi grobami”. Jo na to: „Panie, pan nie rozumie historii” – wspomina Jerzy Chmieliński. Jan Broda kiwa głową: – Ale jo do tego człowieka ni mom żalu, bo mu to wpoili w szkole. Ślązoki Węgrów rozumiejom, bo ludzie stąd tyż szli do różnych armii wbrew swoij woli – zauważa. Opowiada, że pokręcony los dotykał ludzi w każdej śląskiej rodzinie. – Np. mój ujek Józef Koniarek służył przed wojną w polskiej marynarce, w rodzinie byli powstańcy śląscy. Potem ujka wcielili do nimieckij marynarki. Ale w czasie urlopu ujek z kamratym sie naprali i chodzili w niemieckich mundurach po Berlinie ze śpiewym: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Wysłali go za to do karnej kompanii na Łotwa. W dwa tygodnie z dużej niemieckij jednostki o stanie 2300 ludzi zostało ich 15 – mówi Jan Broda. – Mogiła żołnierska ni mo narodowości – dorzuca Eugeniusz Winkler. – No i kto się mo nią opiekować? No, my! – podkreśla Jan Broda. Ci Ślązacy na śmierć i życie zaprzyjaźnili się z węgierskim posłem do parlamentu Ferencem Schmidtem. To on – jako pierwszy Węgier – płakał nad tą leśną mogiłą. Przyjeżdżał do kościoła w Murckach na coroczne Msze św. za pomordowanych Węgrów, a Ślązacy odwiedzali go na Węgrzech. Ufundował tablicę po węgiersku i polsku, którą jego śląscy przyjaciele zamontowali na grobie. Także na ścianie salki Związku Górnośląskiego w Domu Kultury w Murckach wisi jego podarunek – pudło w kształcie księgi z herbami Polski i Węgier, a w środku dwa wina z winnicy Ferenca i napis w dwóch językach: „Polak, Węgier, dwa bratanki, i do bitki, i do szklanki”. Ferenc Schmidt niedawno zmarł. Ale teraz mogiłę w Murckach odwiedza wielu innych gości z Węgier, w grudniu był tu nowy ambasador. W zeszłym roku w PCK w Warszawie odnalazła się lista z nazwiskami 15 spośród 29 Węgrów spoczywających w Murckach. Lajos Grendel w dniu rozstrzelania miał akurat 32. urodziny. Laszlo Ostroka był zaledwie 24-latkiem... Odnaleziono też depozyty po nich. To kilka dokumentów, list, ceratowa portmonetka z guzikami, dwa notesy, fotografie. I, oczywiście, żadnych zegarków ani innych cennych przedmiotów, bo te ukradli Sowieci. Katowicki IPN poprosił o pomoc w ustaleniu pozostałych nazwisk zamordowanych Prokuraturę Generalną w Budapeszcie. – Węgierskim prokuratorom udało się już ustalić nazwiska kilku osób, które są krewnymi żołnierzy rozstrzelanych w Murckach. Prowadzą dalsze poszukiwania – mówi prokurator Ewa Koj, naczelnik pionu śledczego katowickiego IPN. W kwietniu Urząd Miasta planuje ustawić przy grobie tablicę z nazwiskami zamordowanych Węgrów.
 
Franciszek Kucharczak
(ur. 1962) - teolog i historyk Kościoła, redaktor portalu „gosc.pl”, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książek „Tabliczka sumienia” i współautor książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Żonaty, ojciec dwóch synów, mieszka w Rybniku. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Obszar specjalizacji:
Kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.
Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
 
 W poszukiwaniu prawdy

Śledztwo w sprawie podjął katowicki oddział IPN (sygnatura dochodzenia S14/05/ZK). Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, w oparciu o tekst zamieszczony w biuletynie informacyjnym wydawanym przez Parafię Najświętszego Serca Pana Jezusa w Murckach z dnia 26 stycznia 2005 r. oraz zeznania świadków zebrała informacje o zbrodniach wojennych, jakich dopuścili się żołnierze Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku w stosunku do wziętych do niewoli żołnierzy węgierskich. Przesłuchano świadków, komisja korzystała z materiałów Rosyjskiego Państwowego Archiwum Wojskowego w Moskwie, Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w Podolsku oraz Biblioteki i Archiwum Wojennego w Budapeszcie. 
Instytut Pamięci Narodowej umorzył śledztwo, bez ustalenia dokładnej liczby węgierskich żołnierzy (istnieją różne wersje zeznań świadków -  od 14 do 32) ani nazwisk tych osób.
 
Uczcić pamięć

3 sierpnia 2011 roku odbyła się w Murckach uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy ku czci żołnierzy węgierskich, jeńców wojennych, zamordowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej 28 stycznia 1945 roku. Pomysłodawcą oraz fundatorem tablicy umieszczonej przy mogile był Ferenc Schmidt, poseł do Parlamentu Europejskiego oraz  węgierskie Stowarzyszenie Emerytów w Mór. Uroczystość przygotowana przez Związek Górnośląski - Koło Murcki rozpoczęła się odegraniem hymnów Węgier i Polski przez orkiestrę dętą kopalni Murcki-Staszic. Następnie po oficjalnych przemowach delegacji,  Ferenc Schmidt dokonał odsłonięcia tablicy. Odmówiono modlitwy w języku polskim i węgierskim, ksiądz proboszcz Paweł Szumilas poświęcił tablicę. Później delegacje złożyły wiązanki kwiatów i zapalono znicze. W uroczystości uczestniczyli również: burmistrz miasta Mór - Peter Fenyves, przedstawiciele urzędu miasta Katowice na czele z wiceprezydentem Michałem Lutym i  radnymi, Związek Górnośląski, przedstawiciele Nadleśnictwa Katowice, członkowie towarzystw polsko – węgierskich w Katowicach, uczniowie miejscowej szkoły oraz liczni mieszkańcy Murcek.

Nowy ślad

Mogiłą  zainteresował się ostatnio dr János Tischler, historyk, dyrektor Instytutu Węgierskiego w Warszawie. Po wizycie w Murckach zajął się poszukiwaniem informacji w archiwach węgierskich. Zwrócił się do odpowiedniego departamentu w Ministerstwie Obrony Narodowej oraz Muzeum i Instytutu Wojskowości w Budapeszcie.  Otrzymał następującą  odpowiedź: „ Według danych jakie posiadamy, na terenie gminy Murcki, dzisiejszej dzielnicy Katowic zginęło 15 żołnierzy. Z tego 11 było rannych i w takim stanie dosięgła ich śmierć. Ze względu na to, że świadkowie nie wspominają czy poddający się i na miejscu zamordowani węgierscy żołnierze byli ranni, na zasadzie eliminacji poszukiwani żołnierze mogą być poniżej podanymi osobami (nie możemy być tego całkowicie pewni bez bezsprzecznych dowodów, jakie wyszłyby na jaw w trakcie ewentualnej ekshumacji). Niestety wciąż dysponujemy tylko niekompletną listą pomordowanych w Murckach (9 lutego 1945  roku) żołnierzy węgierskich.
Teraz IPN ustalił 15 nazwisk spoczywających tu ludzi, a katowicki Urząd Miasta umieścił je na nowej, wielkiej tablicy, która stanęła na leśnej mogile. Poświęcono ją 4 kwietnia 2013 roku.
 
 
Barna János
Burján István
Dezsényi Sándor
Farkas László  - szeregowiec (Honwed)
Kunpián István
Fülöp József – szeregowiec
Grendel Lajos
Hárfai Imre
Kunpián István
Meresien ?- szeregowiec
meth István
Osztroka László 
Pétery Sándor
Schnauer  József
Szőcs Sándor szeregowiec (Őrkény)
 
i 14 nieznanych z imienia i nazwiska, o których wie tylko Bóg.

(Spośród rannych tego samego dnia zginęło 9 osób, przypuszczalnie przyczyna ich śmierci była ta sama). W związku z zaistniałymi wątpliwościami i szczątkowymi informacjami, na zaproszenie miasta Katowice w maju bieżącego roku przyjedzie z Węgier delegacja. 
Z opinii węgierskiego Ministerstwa Obrony wątpliwości te mogłyby być zweryfikowane po ewentualnej ekshumacji (na podstawie identyfikatorów – nieśmiertelników) oraz poprzez rozmowy z ewentualnymi świadkami”.
Związek Górnośląski Koło-Murcki od ponad dwudziestu lat opiekuje się mogiłą węgierskich żołnierzy. W rocznicę ich śmierci co roku, 28 stycznia, odprawiana jest msza święta w ich intencji, następnie w uroczystej procesji uczestnicy nabożeństwa przechodzą pod mogiłę, aby oddać hołd pomordowanym. 
Rada Miasta Katowice uchwałą nr nr XVII/362/11 z dnia 21 grudnia 2011 r. nadała  ulicy łączącej ul. Pawła Kołodzieja z ul. Białobrzeską w dzielnicy Murcki nazwę ulica Węgierska.
 
4 kwietnia 2013 roku w czasie poświęcenia nowej marmurowej tablicy przemawiali wyraźnie wzruszeni goście z Węgier. - Dziękujemy! Zachowaliście pamięć o naszych 29 rodakach nawet w czasach, kiedy u nas było to niemożliwe – mówił Lajos Horvath, przedstawiciel Ministerstwa Obrony Narodowej Węgier. Wyznał, że on sam, podobnie jak inni Węgrzy, został wychowany w atmosferze przyjaźni wobec Polaków. – To jest postanowienie i nakaz
w sercu każdego Węgra: serdecznie odnosić się do Polaków – powiedział.
15 nazwisk spoczywających tu ludzi ustalił katowicki IPN, a Urząd Miasta Katowice umieścił je na nowej, wielkiej tablicy, która stanęła na leśnej mogile.– Dziękujemy braciom Polakom! – mówił po polsku nad tym grobem w lesie dr Imre Molnar z węgierskiej ambasady
w Warszawie. – Pochodzę z węgierskich kresów, z terenów dzisiejszej Słowacji. Mam tam przyjaciela Lajosa Grendela. Właśnie takie imię i nazwisko nosił też jeden z żołnierzy zabitych w Murckach. Okazało się, że to bliski krewny, o ile pamiętam, dziadek mojego przyjaciela. Kiedy zadzwoniłem do niego ze słowami: „Lajos, znalazł się grób twojego dziadka”, był ogromnie wzruszony. On nawet dostał imię na jego cześć. Jest pisarzem i poświęcił mu jedno ze swoich opowiadań, pisał o nim jako o członku rodziny, który
w rodzinie jest i jednocześnie nie jest. A to dlatego, że nie wrócił z wojny, ale nie dotarło też zawiadomienie o jego śmierci – powiedział nam Imre Molnar.
 
W ewidencji miejsc pamięci pod numerem 15/275 figuruje wpis: „mogiła zbiorowa żołnierzy węgierskich, jeńców wojennych zamordowanych przez Armię Czerwoną w styczniu 1945 r. (...)”.

Stosunki polsko-węgierskie (historia)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stosunki_polsko-w%C4%99gierskie

Wymowa i podstawowe zwroty grzecznościowe
http://pl.budapeszt.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=211&Itemid=41