ukryj menu          

Koziańska dolina

słowa: Krzysiek Jędrzejko 1996 r.
muzyka: Sylwek Szweda 24.07.1996 r. (Wisła Malinka)
( C G7 a e F C d G7 )
  
  
        C                G7

dolino, dolino

        a                           e

beskidzka bajczyno

        F                         C

wstążko białomodra

                   d                         G7

cieniem świerków malowana

        C                            G7

na zgarbionym stoku

        a               e

śnisz uśpiona

         F

śpiewem wiatru

   C

szemraniem potoku

       d                            G7

otulona puchem śniegu

                F       G7                              C

wysrebrzona blaskiem księżycowej nocy

 

  
        F                C

dolino, dolino

      A7                          d

beskidzka bajczyno

      A0                         C

wstążko białomodra

                   d                         G7

cieniem świerków malowana

      G0                           d

na zgarbionym stoku

        F              C

śnisz uśpiona

        F

śpiewem wiatru

   C

szemraniem potoku

       d                            G7

otulona puchem śniegu

                F       G7                              C    ( solo jak zwrotka i refren )

wysrebrzona blaskiem księżycowej nocy.

 

24.07.1996
Prof. dr hab. Krzysztof Jędrzejko - kierownik Katedry i Zakładu Botaniki Farmaceutycznej i Zielarstwa Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, a także świetny poeta.
 
Krzysztof Andrzej Jędrzejko - (ur. 10 października 1945 w Kozach, pow. Bielsko-Biała, woj. śląskie, zm. 17 czerwca 2012 w Sosnowcu).
Zawodowo zajmował się botaniką farmaceutyczną, zielarstwem i ziołolecznictwem oraz ochroną środowiska przyrodniczego. Ogłosił drukiem ponad czterysta prac z zakresu geobotaniki i zagadnień zielarsko-medycznych oraz z zakresu briologii (nauka o mszakach). 
W tej liczbie mamy 4 podręczniki, 6 skryptów i aż 9 monografii. Był profesorem na Wydziale Farmaceutycznym z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Kierował Katedrą i Zakładem Botaniki Farmaceutycznej i Zielarstwa w Sosnowcu. To był jeden Jędrzejko. Człowiek nauki...
Jędrzejko drugi - to twórca wielu wartościowych wierszy od lat ogłaszanych w prasie (sosnowiecki „Kurier Miejski" - około 60 wierszy) i w antologiach („Wyglądając poza zieleń" - zbiór poetów botaników; Suwałki 1998). W roku 2007 ogłosił tom z „poezjami wybranymi" „W blasku słońca, w poświacie księżyca", dedykowany żonie i synom. Lektura zbiorku niesie 
z sobą przebogate doznania estetyczne a jednocześnie daje okazję do rozmyślań o naturze świata i problemach egzystencjalnych człowieka, niepodległej jednostki pośród zbiorowości.
Autor tych wierszy postrzegał świat sensualistycznie. Widzi jego kształty, barwy, muzykę, zapachy, dynamiczne pulsowanie kwiatów i traw. W poezji jawi się wizja wielkich aglomeracji, ale jednak dominuje pejzaż; zwłaszcza pejzaż tatrzański, podhalański, jurajski z unikalnymi skamielinami oraz wielkim bogactwem swojskiej, naszej domowej, flory i fauny. Oto wiersz „Pajęczyna marzeń": „Welonem jeziornej poświaty / otulone / panny błotne, wiotkie / nimfy / tańczą z wiatrem / nucąc cicho / suszą skrzydła ważkom / błękitnym wodniakom / szybującym / nad ustami kwiatów / blaszkodzioby / niemy, blady anioł / leniwie unosząc ramiona / wzleciał / ku słońcu / dostojnie / niedotykalny, królewski / heros ptasi / cień boi / zapomnianej, porzuconej / kroi lustro jeziorne / odmierzając słoneczny rytm / sennego lata / ryborakom, kwiatonurom / małżoptakom / przytulonym do poduszek / szuwarów / do bieli kajaków / plisowana toń / szafirami, ametystami / milionami słońc wiruje / zielenią glonów przystrojona / delikatnie / w ciszy południa / śni swe jeziorne / pajęczynowe sny / srebrna płoć [...] zegar słoneczny przysnął / w cieniu trzcin / szczupak muchę powietrzu skradł... / powróciły marzenia, powróciły".
Widać wyraźnie, że mamy tutaj do czynienia z poezją konkretu. Autor unikał uogólnień, które zwykle są domeną nauki. Jędrzejko dysponował bogatym zasobem leksykalnym. Wszyscy przedstawiciele flory i fauny mają swoją nazwę: fiołek, kasztan, stokrotka, paproć, jałowiec, chrząszcz, krokodyl, róża, wiśnia, dąb jagielloński, głóg, lilia, ważka, trzcina, jemioła, surojadka, kurka, purchawka, łabędź, konwalia, wierzba. Autor owe zasoby leksykalne brał jako materiał do budowania rzeczywistości poetyckiej. Był więc kreatorem. Nic dziwnego, że bezustannie poruszał sprawę kreatorskiej właściwości SŁOWA. Przykłady: „Słowo żyje", „Słowa", „Słowo dzikie", „Umykające słowo".
Jędrzejko proponował czytelnikowi m.in. mikroskopijne formy literackie, mające 
w piśmiennictwie europejskim i polskim bogate wzorce. Dość przypomnieć La Bruyera, Nałkowską, Adolfa Rudnickiego, Leca, czy Sztaudyngera. Z uczuciem pewnego zażenowania ujawnia nasze polskie „grzechy główne" obarczające zarówno jednostki, jak również pewne zbiorowości. Pod pręgierzem znajduje się karierowiczostwo („kariery chwilowe / mają naturę perzu / plenią się niepomiernie"), niesłowność, egoizm, wyrachowanie. Dość wyraźnie to widać w utworze „Radość autokraty":

Największą radością 
autokraty
jest konformizm,
lub ospała spolegliwość jednostek
w jego otoczeniu -
największą zaś
jego umiejętnością

sposób i argumenty
jakimi przekonuje
swych
zawsze głośnych zwolenników
po plecach których
zdobywa łatwo
zamierzone cele,
aby potem -
zapomnieć skutecznie
o
składanych deklaracjach -
poddanemu sobie
Elektoratowi
 
Krzysztof Jędrzejko jako pracownik nauki i zarazem poeta widział ciemne strony naszego współczesnego życia, ale jednocześnie wytężał wzrok i dostrzegał rzeczy i zjawiska, które przynoszą pewną otuchę i pokazują urodę świata. Pisze: „nie koniecznie trzeba być / florystą, aby dostrzec / złote koszyczki mniszka / pośród zieloności / traw". W innym wierszu wyznaje: „sztuczne kwiaty / nawet te najwierniej / udające twory natury / mogą zachwycić oko / wszelako nie są w stanie / dać radości sercu". W sumie poezja Jędrzejki, mówiąca o przemijaniu i smutkach egzystencjalnych, przynosi jednak - dzięki szczerości i naturalności, świeżości metaforyki - spory ładunek radości i otuchy sercom uważnych czytelników jego oryginalnych wierszy...

                                                                                              Włodzimierz Wójcik


Kozy (wil.: Zajwyśdiüf, niem. Seibersdorf, Kosy) – wieś w woj. śląskim w powiecie bielskim, położona nad rzekami Czerwonką, Kozówką, Pisarzówką i Leśniówką, na północnych stokach Beskidu Małego, przy drodze z Bielska-Białej do Krakowa.
Kozy są największą pod względem ludności wsią Polski – liczą 11 920 mieszkańców (31 grudnia 2008). Dla porównania, Wyśmierzyce – najmniejsze miasto Polski – ma 858 mieszkańców (31 grudnia 2008)

W Kozach na zimowisku (7 klasa) zapoznałem się dość gruntownie z twórczością Beatlesów i po raz pierwszy całowałem się na serio z dziewczyną, a Ewa Jej bylo na imię.
Nasi opiekunowie, a byli to studenci, słuchali tylko Beatlesów. Najbardziej spodobała mi się wtedy piosenka „Girl”.