ukryj menu          

Odchodzę, odchodzę, odszedłem

Going, Going, Gone
(Planet Waves - 1974 r.)
słowa i muzyka: Bob Dylan
tłumaczenie: Sylwek Szweda 22.04.2006

(  a  d   a  d  )
    
  
        F                                  a

Dotarłem do miejsca, gdy wierzba zgiąć się nie chce,

        d                                      B

Szkoda strzępić języka, że to koniec jest, wiem,

             F                    C                   d

Że odchodzę, że odchodzę, odszedłem.

   

  

W połowie zdania zamykam nagle książkę,

A co będzie, już nie obchodzi mnie,

Bo odchodzę, bo odchodzę, odszedłem.

   

  

Jak grzeczna kukiełka w tym grałem widowisku,

Lecz nim będzie za późno zostawię to wszystko.

Ja odchodzę, ja odchodzę, odszedłem.

    

  

   F                             a                                        G

Babcia rzekła: „Chłopcze, ty za głosem serca idź,

                  B

Że jest w porządku, pojmiesz w końcu,

        C

Nie wszystko złoto co się świeci,

                    a                                    D

Od swej miłości nie pozwól się oddzielić.”

     

  

Żyłem na krawędzi, na oślep szalałem,

Teraz muszę odejść nim zawisnę na skale,

Więc odchodzę, więc odchodzę, odszedłem.

 

B B
 
22.04.2006
Bob dylan Going Going Gone
Steve Howe - Going, going, gone
Mark Lanegan, Urbino 2002- Going, Going, Gone (part 3)
Going Going Gone
richard hell & the voidoids - going going gone
Odchodzę, odchodzę, odszedłem

Going, Going, Gone – piosenka skomponowana przez Boba Dylana, nagrana przez niego
 w listopadzie 1973 r., wydana na albumie Planet Waves w styczniu 1974 r.
Piosenka ta została nagrana na 3 sesji do albumu Planet Waves 5 listopada 1973 r. w The Village Recorder Studio B w Los Angeles w stanie Kalifornia. Dylan nagrał wtedy jeszcze „Forever Young” i „You Angel You”.
Tytuł piosenki jest ulubionym zawołaniem wziętym z gry w baseballa, dotyczącym zdarzającej się właśnie szansy na home run. Sugeruje on, że rodzinny styl przyjęty przez Dylana na początku lat 70. XX w., nie był wszystkim, czego pragnął w tym okresie. Już niektóre piosenki z New Morning wykazywały, że muzyk chciał powrócić znów do koncertowania i życia
w podróży. Ta piosenka należy więc do osobistych utworów Dylana i jest związana
z poszukiwaniem prawdy o sobie jako człowieku i artyście.
Ponieważ Dylanowi towarzyszy grupa The Band, kompozycja ta miesza styl miejski ze sylem rustykalnym. Głębi dodaje jej ciekawa partia organowa, wykonywana przez Gartha Hudsona i partia gitarowa Robbiego Robertsona.
Dylan wykonywał tę piosenkę w drugiej części Rolling Thunder Revue na początku 1976 r.
W 2 lata później całkowicie przerobił słowa w stylu Roberta Johnsona, zdecydowanie podnosząc jakość piosenki. Niestety równocześnie przearanżował utwór całkowicie nieszczęśliwie, co uwidoczniło się w czasie koncertów w tym roku. Zostały one utrwalone na słabym koncertowym albumie Bob Dylan at Budokan.

Planet Waves – 14 studyjny album Boba Dylana nagrany w czerwcu i listopadzie 1973 r. oraz wydany w styczniu 1974 r.
Album ten jest uważany za prawdziwego następcę New Morning, zarówno jeśli chodzi o stronę muzyczną jak i tekstową. Pat Garrett & Billy the Kid początkowo przyjęty z mieszanymi uczuciami, ale zyskujący w miarę częstszego słuchania i w ciągu upływu czasu, zawierał jednak muzykę filmową i właściwie tylko dwa śpiewane utwory z tekstami.
Chociaż od New Morning upłynęły trzy lata, to Dylan właściwie prawie nic wtedy nie komponował (z wyjątkiem muzyki do filmu).
W czerwcu 1973 r. nagrał swoją nową piosenkę "Forever Young". Jak sam twierdził, napisał ją jeszcze w Tucson w stanie Arizona czyli w 1972 r., bo wtedy przebywał w tym stanie.
Inne utwory zostały napisane na miesiąc przed listopadowymi sesjami do albumu.
Latem 1973 r. Robbie Robertson (który zamieszkał w Kalifornii w pobliżu domu Dylana), reszta The Band i Dylan zaczęli rozmowy na temat przygotowania tournée. Wszyscy byli chętni i do października wszystkie stadiony zostały przez nich zarezerwowane. Na początku listopada Dylan i The Band weszli do studia nagrywać nowy album.
Sesje z 1 i 2 listopada trzeba potraktować jak poświęcone zgraniu się, sprawdzeniu nagłośnienia i eksperymentowaniu w celu poznania studia. Na tych sesjach nawet nie byłoLevona Helma. Jednak spróbowano około ośmiu utworów, z których co najmniej trzy okazały się być bardzo dobrze wykonane: "Nobody 'Cept You", "Never Say Goodbye" i wersja "The House of the Rising Sun" w aranżacji na cały zespół.
Dwie następne sesje dostarczyły na album aż pięć utworów, a następne – pozostałe utwory.
Ostatecznie był to niezwykły sukces muzyków; nagrano album na zaledwie 8 sesjach, z tego dwie ostatnie tak naprawdę poświęcone były tylko miksowaniu.
Album ten oznaczał powrót Dylana jako świadomego artysty, który po raz pierwszy od albumu John Wesley Harding pozwolił na to, aby wyrażał on to, co artysta widzi, myśli o odczuwa podczas pracy na nim. Przez te 6 lat Dylan zapomniał (co można nazwać jego swoistą amnezją) jak stworzyć właściwie podstawy do tego, aby właśnie wyrażenie tych stanów był możliwe i pożądane.
Planet Waves otworzyły drugi etap związków Dylana z jego publicznością. Pierwszy etap (od pierwszego albumu do Blonde on Blonde polegał na tym, że Dylan zwracał na siebie uwagę publiczności, następnie pewny tej uwagi, stopniowo poszerzał swoją publiczność nawet jeśli całkowicie ignorował i odrzucał jej oczekiwania. Doprowadzało to do oporu publiczności a nawet buntu, ale ostatecznie akceptowała ona to po jakimś czasie na swoich własnych prawach. Wtedy właśnie powstał, rozwinął się i ostatecznie ustalił mit Dylana.
Drugi etap trwa do dziś. Etap ten cechuje ciągły sceptycyzm (nawet nieświadomy) ze strony publiczności, nieustannie porównującej jego obecne kompozycje i albumy, z jego dawnymi osiągnięciami. Powoduje to fale frustracji u artysty i okresami nie jest on zdolny w ogóle do tworzenia lub tworząc arcydzieło w ogóle ukrywa je przed publicznością, co jest u Dylana częstym przypadkiem.
Trzeci etap zacznie się najpewniej dopiero po śmierci Dylana.

Bob Dylan i grupa The Band
Bob Dylan  gitara, pianino, harmonijka (sesje 1-8)
Robbie Robertson – gitara (sesje 2-5, 8)
Garth Hudson  organy, akordeon (sesje 2-5, 8)
Richard Manuel – pianino, perkusja (sesje 2-5, 8)
Rick Danko  gitara basowa (sesje 2-5, 8)
Levon Helm – perkusja (sesja 3-5, 8)



Siedem prostych zasad życia w ukryciu.
Po pierwsze, nie ufaj gliniarzowi w płaszczu przeciwdeszczowym.
Po drugie, unikaj miłości i entuzjazmu - są tymczasowe i niepewne.
Po trzecie, gdy ktoś cię pyta, czy obchodzą cię problemy tego świata, spójrz pytającemu głęboko w oczy - nie powtórzy pytania.
Po czwarte i piąte, nie zdradź swego prawdziwego imienia, a jeżeli ktoś ci powie, żebyś spojrzał na siebie, nie patrz.
Po szóste, nie mów i nie rób niczego, czego człowiek stojący naprzeciwko ciebie nie będzie umiał zrozumieć.
I po siódme, nigdy nic nie twórz. Nikt cię nie zrozumie, uwiąże się to za tobą i będzie ciągnęło przez resztę życia.
                        (Z filmu „I'm Not There”)
 
Poeta jest nagim człowiekiem. Kilku ludzi mówi, że ja jestem poetą.
 
Myślę o bohaterze jako o kimś, kto rozumie stopień odpowiedzialności płynący razem 
z wolnością.
 
Ponieważ Dickens i Dostojewski, i Woody Guthrie opowiadali swe historie o wiele lepiej niż ja kiedykolwiek bym zdołał, zdecydowałem zatrzymać je dla własnego umysłu.
 
Tak, chcę byś choć raz stanął w moich butach. Wiedziałbyś jakie to irytujące cię zobaczyć!
 
Nie wierzę ci! Jesteś kłamcą!…… Zagram to kurwa głośniej!
(odpowiedź Dylana na okrzyknięcie go Judaszem i zarzut, że gra o wiele głośniejszą muzykę niż wcześniej.)
 
To nie jest postać jak w książce czy filmie. On nie jest kierowcą autobusu. Nie prowadzi wózka widłowego. Nie jest seryjnym mordercą. To jestem ja, który śpiewa w taki sposób, jasno i prosto. Nie powinniśmy mylić śpiewaków i wykonawców z aktorami. Aktorzy powiedzą 'Moja postać to, moja postać tamto'. Dudnią jak zdechłe konie. Kogo obchodzi postać? Wstań i graj. Nie musisz mi tego wyjaśniać.
 
Czasami szatan przychodzi jako człowiek pokoju.
 
Szczyt mojej kariery? To ten moment, kiedy Elvis Presley nagrywa jedną z moich piosenek.
 
Boże, cieszę się, że nie jestem mną.
                  (podczas czytania artykułu o sobie w „Dont Look Back” - 1967r.)
 
Bycie zauważanym może być ciężarem. Jezus dał się ukrzyżować, bo był zauważany. Więc ja często znikam.
 
Cała ta gadka o równości. Jedyne, co tak naprawdę łączy wszystkich ludzi, to to, że kiedyś umrą.
 
Chaos jest moim przyjacielem.
                    Chaos is a friend of mine. (ang.)
                   (Źródło: Newsweek, 9 grudnia 1985)
 
Człowiek osiągnął sukces, jeżeli wstaje rano i kładzie się spać w nocy, a pomiędzy tym robi to, co chce robić.
 
Demokracja nie rządzi światem. Lepiej żeby to dotarło do twojej głowy. Światem rządzi przemoc. Ale chyba lepiej okryć to milczeniem.
 
Dziennikarz: Ilu ludzi, pracujących na tej samej branży, co ty… jak wielu jest piosenkarzami protestu? To znaczy ludźmi, którzy używają muzyki, by protestować przeciw sytuacji społecznej, w której dzisiaj żyjemy: sprawie wojny, sprawie przestępczości?
Bob Dylan: Jak wielu?
Dziennikarz: Tak. Jak wielu?
Bob Dylan: Sądzę, że jest ich około… 136.
Dziennikarz: Mówisz, że około 136, czy sądzisz, że dokładnie 136?
Bob Dylan: Jest 136 albo 142.
                                      (Konferencja prasowa w Los Angeles, 17 grudnia 1965.)
 
Dziękuję komisji za to, że raczyła zauważyć piosenkę, która nie porywa do tańca i nie ogłupia.
  (Po otrzymaniu Oscara za piosenkę „Things Have Changed” z filmu „Wonder Boys”, 2000)
 
Jakość współczesnych nagrań jest straszna. Nie znam nikogo, kto w ciągu ostatnich 20 lat wydałby przyzwoicie brzmiący album.
                                                       (Źródło: Forum, 18 września 2006)
 
Jeżeli nie jesteś zajęty możliwością odrodzenia, jesteś zajęty śmiercią.
 
Każdy nowy dzień zaczyna się głęboka nocą / Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei.
 
Lubię Amerykę, tak jak każdy. Muszę powiedzieć, że kocham Amerykę. Ale Ameryka będzie osądzona.
 
Ludzie przychodzą na moje koncerty, bo przegapili je w latach sześćdziesiątych, chcą zobaczyć legendę – a nie mnie. To jest nie do zniesienia.
 
Moralność nie ma nic wspólnego z polityką.
 
Myślę o sobie przede wszystkim jako o poecie, dopiero później muzyku. Żyłem jak poeta i umrę jak poeta.
 
Następne sześćdziesiąt sekund może być jak nieskończoność.
                                        The next sixty seconds could be like an eternity. (ang.)
                                        Zobacz też: nieskończoność
 
Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem, nie gaś nigdy światła nadziei.
 
Nie definiuję niczego. Bez piękna, bez patriotyzmu. Przyjmuję każdą rzecz taką, jaka jest, bez wcześniejszego ustalania, jaka powinna być.
 
Nie można być rozważnym i zakochanym w tym samym czasie.
                                                            (Źródło: No Direction Home, 2005)
 
Nie nazywam siebie poetą, bo nie lubię tego słowa.
 
Nie pójdę do piachu, gdy ktoś mi powie: czas umierać brachu. Nie dam się uśpić śmierci słowom, pójdę do grobu z podniesioną głową.
 
Nie przyjmuję do wiadomości mitu Boba Dylana. Mity nie piszą piosenek…
 
Nie uznaję podziałów na białych i czarnych, prawicę i lewicę. Jest tylko dół, a dół jest bardzo nisko. Chcę iść do góry, nie przejmując się czymś tak trywialnym jak polityka.
 
Nigdy nie napisałem politycznej piosenki. Piosenki nie mogą uratować świata.
 
Nostalgia to śmierć.
 
Sądzę, że poetą jest każdy, kto nie pragnie nazywać się poetą.
 
Szczęśliwy? Każdy może być szczęśliwy. Jaki to ma sens?
 
Strzeżcie się łazienek, gdzie nie piszą na ścianach.
 
Ta chwila, w której przeładowujesz swój karabin.
                                                           (definicja pokoju)
 
Wiem, że są zespoły, które uważa się za zbawców rocka, ale moim zdaniem to tylko amatorzy, którzy nie mają pojęcia, skąd bierze się muzyka. Gdybym urodził się wtedy, kiedy oni, nigdy
w życiu nie odważyłbym się zostać muzykiem. Prawdopodobnie zająłbym się matematyką. To mogłoby mnie interesować. Albo architekturą. Coś w tym stylu.
 
Wolałem, żeby ludzie uważali mnie za pijaka, zboczeńca, syjonistę, buddystę, katolika lub mormona, niż za „Arcybiskupa Anarchii”.
 
Wszystkie prawdy na świecie sumują się w jedno wielkie kłamstwo.
 
Wszystkich wielkich wykonawców, których widziałem, których chciałem naśladować, łączyło jedno… spojrzenie. Coś w ich spojrzeniu mówiło: „Wiem coś, czego ty nie wiesz”. Ja też chciałem taki być.