ukryj menu          

Pustka

słowa i muzyka: Sylwek Szweda
(blues)
( E )
   
 gis6 a6   ais6 h6                    E-D

Czasem dopada mnie pustka

Która nie mówi nic

Cisza  jest jakby ciut dłuższa

Przeszłość się ledwo co tli

   cis6 d6 dis6 e6               A- G

Mgła coraz gęstsza wokół

cis6 d6    dis6 e6               A-G

Trudno uwierzyć, że to ja

   gis6 a6 ais6 h6                   E-D

Przyglądam sobie się z boku

gis6 a6     ais6 h6               E-D

I bardzo chce mi się śmiać

dis6 e6 f6 fis6                fis6-f6-e6 ( gis6-a6-ais6-h6 E-D gis6-a6-ais6-h6 )

I bardzo chce mi się śmiać.

 

Jest jak przelotna burza

Która przychodzi ot tak

Można w niej usta zanurzyć

A potem wypić do dna

Pereł rozrywa korale

I z nieba leci grad

Zacząłem zbierać ale…

Znów bardzo chce mi się śmiać

Znów bardzo chce mi się śmiać.

                                             ( gis6-a6-ais6-h6 E-D gis6-a6-ais6-h6 )
   
( solo gitarowe jak 2 zwrotki )

 

Jest jak przelotna burza

Która przychodzi ot tak

Można w niej usta zanurzyć

A potem wypić do dna / ( na zatrzymaniach )

Pereł rozrywa korale

I z nieba leci grad

Zacząłem zbierać ale…

Znów bardzo chce mi się śmiać

Znów bardzo chce mi się śmiać.

                                                    ( E )
gis6 gis6 a6 a6 ais6 ais6 h6 h6 cis6 cis6 d6 d6 dis6 dis6 e6 e6 dis6 dis6 e6 e6 f6 f6 fis6 fis6
 
20.04.1997
Tenzin Wangyal Rinpocze  - "Pustka Jest Przejrzystym Światłem"

W pewnym wywiadzie opublikowanym w jednym z Czwartych Wymiarów Sonia Fisher próbowała się dopytać ponad słowami Tenzina Wangyala Rinpocze o sekret duchowego mistrzostwa. Lama nie odpowiedział ale nagle zauważyła, że rozjaśniła mu się czakra sercowa i oboje wybuchli wielkim śmiechem. 

Lama Tenzin Wangyal Rinpocze został rozpoznany jako inkarnacja Khyung Tula Rinpocze - jednego z gesze tybetańskiej szkoły buddyzmu bon. Bon tym różni się od innych buddyjskich organizacji tybetańskich iż nie nawiązuje do nauk Gautamy - Budda bon to Szenrab Miłocze. Ale mistrzowie bonu głoszą, że lama jest ważniejszy niż Budda. 
W bon chodzi bowiem o wiedzę a nie wiarę i religię w zachodnim pojęciu. Tenzin Wangyal Rinpocze powiedział, iż nauki bon da się stosować bez religijnych i filozoficznych aspektów, tzn. jako "ludzką wiedzę". 

Sam bardzo wiele czerpię od lamy inspiracji i praktyk bonu. Lama jest autorem książek pt. "Tybetańska joga snu i śnienia", "Leczenie formą, energią i światłem", "Cuda naturalnego umysłu" oraz "Uzdrawianie dźwiękiem w tradycji tybetańskiej". Wszystkie zostały opublikowane w Polsce. Wielką zaletą jest to, iż wypełniają je rozliczne ćwiczenia tradycji bon, są podręcznikami, nie posiadają jedynie teoretycznej wartości. 

Lama uważa, że nauki nie są poglądami, które się gromadzi ale drogą, którą się podąża. Ta droga składa się ze zrozumienia i ze stosowania tego, co jest przekazywane. Samo zrozumienie nie wystarczy. Musimy wprowadzić je w czyn. 

Tenzin Wangyal Rinpocze został wychowany w tradycyjny tybetański sposób: jako dziecko rozpoczął studia w klasztorze i został mnichem (najwyższy tytuł naukowy w bon, czyli gesze nie oznacza, że nie ma się prawa do posiadania żony i dzieci; lama jest żonaty i dzieciaty). 

Lama twierdzi, iż istnieje wielkie niebezpieczeństwo gdy rozpoczynamy medytację nie poznając i nie stosując wiedzy o czakrach. W bon praktyka musi się odbywać na trzech poziomach: ciała, energii i umysłu. Jeżeli zabraknie nam doświadczeń z czakrami to nasz umysł może uwięzić się w szkodliwych wyobrażeniach. Nauka bon różni się od np. zen albo wielu innych metod gdzie nie kładzie się nacisku na pracę z energią a Tenzin Wangyal Rinpocze nie stoi w jednym szeregu z wieloma nauczycielami, o których opowiada ten temat forum. Te nauki są rozbieżne pomimo podobieństw choćby z racji braku praktyk z czakrami i energiami pranicznymi. 

Pogląd że wszystkie tzw. "duchowe nauki" są identyczne jest nieprawdziwy z punktu widzenia przekazu Tenzina Wangyala Rinpocze. Duchowe nauki osiągalne są tylko wtedy, gdy przygotowujemy się do tego na poziomie energii, kiedy uświadomimy sobie swoje ciało energetyczne. To samo głosi joga gdy stawia pranajamę (pracę z energią) przed dhjaną - medytacją i samadhi. 

Sądzę, że podobieństwo tłumaczeń znaczenia "czakra" na polski i tybetański nie jest przypadkowe. Lama Tenzin Wangyal Rinpocze swoje instrukcje odnosi w szczególny sposób do czakr ucząc uczniów ich wizualizacji, pobudzania i rozwijania dzięki nim pozytywnych właściwości a przede wszystkim - spoczywania w swojej prawdziwej naturze i jej rozpoznawania. 

Ten, kto dostrzeże w bon nie system a wiedzę, nie coś orientalnego ale ludzkiego (w stosunku do czego nazwa nie odgrywa istotnej roli) zapewne usunie podstawowe przeszkody kulturowe na drodze do użytkowania tej cudownej nauki. Pracując z czakrami uzdrawiamy swoje ciało, transformujemy życie psychiczne, w sposób naturalny pozbywamy się ego i poznajemy siebie takimi, jakimi jesteśmy.

Słowo "bon" oznacza tyle co "dharma", czyli poprawne działanie! Nie chodzi o kult słowa, ścieżki i mistrza ale mądre, właściwe ludzkiej istocie życie. A istota ta posiada ciało energii, jej kanały oraz ich skrzyżowania - czakry. Być mistrzem człowieczeństwa znaczy poznać to, uświadomić sobie czym i kim jest człowiek. Jest duszą (bon nie przeczy istnieniu indywidualnej duszy) która posiada władzę nad ciałem, energią i umysłem.

Cytaty:

Nie musicie wierzyć, możecie obserwować.

Jedyną sytuacją, jaka na Zachodzie usprawiedliwia istnienie ciemności, jest wywoływanie filmów albo karcer. Zakrywamy oczy i udajemy, że nie istnieją mrok i śmierć, bo się boimy i nie mamy chęci, a może odwagi, aby się z nimi zmierzyć.

Kiedy odwracamy się od jakiegokolwiek aspektu tego świata, odwracamy się od części nas samych. Otwierając się na świat i przyjmując go takim, jakim jest, otwieramy się na głębsze wymiary naszej własnej istoty. Całkowita akceptacja kładzie kres nadziei i lękom, jak również wyobrażeniom na temat przeszłości i przyszłości. Oznacza życie bez reszty w chwili obecnej, w tym, co tak naprawdę jest.

Często informacje pochodzące z podświadomości mają większe znaczenie niż te, których dostarcza umysł świadomy.

Po pierwsze ważne jest aby wiedzieć co to znaczy spoczywać w naturze umysłu, co to znaczy łączyć się ze swoją esencją, pozostawać w podstawie wszystkiego, która jest twoim istnieniem lub przynajmniej wiedzieć co to znaczy pozostawać otwartym. Kiedy już to znamy trzeba spróbować pozostawać w tym doświadczeniu niezależnie od tego co się wydarzy, kiedy jesteś sam czy wyciszony, kiedy robisz pokłony lub modlisz się, kiedy sprzątasz mieszkanie lub w czasie dłuższej rozmowy rodzinnej czy też kiedy starasz się coś obronić, kogoś ochronić lub samemu przetrwać, czy też kiedy rozwiązujesz konflikty będąc narażonym na wpływ gniewu. Wszystkie te chwile są ważnymi momentami aby zintegrować z własną naturą. Nie powinniśmy szukać lepszych momentów ale próbować integrować się w każdej sytuacji. Jeśli starasz się spoczywać pomimo tych zmagań, to wzmocni, rozjaśni twój umysł przynosząc więcej siły, da to moc radzenie sobie z tymi sprawami. Nie osiągniesz korzyści jeśli tylko będziesz starał się być spokojnym i wyciszonym. Z całą pewnością w sansarze nie możemy narzekać na brak okoliczności do praktyki spoczywania wobec doświadczanych trudności.



Lhatri Khenpo Nyima Dakpa jest opatem i dzierżawcą linii klasztoru Lhatri w Kham, rejon Dege we wschodnim Tybecie. Klasztor Lha tri leży w prefekturze Jo mda północno-wschodniego Tybetu i został założony w 1754 r. W rejonie tym zostały założone klasztory dwóch tradycji Bon i Siakja. Do dzisiaj istnieje tam sześć klasztorów Bon w tym: Stag gzhi założone w 1180 r., Zha zhi założone w 1409 r., czy rDis bon założone w 1600 r.
Nyima Dakpa Rinpocze dorastał w Dorpatan, które było pierwszą wspólnotą uchodźców bonpo. Jego rodzina jest dzierżawcą linii Lhatri a jego ojciec, Lhatri Gjaltsen Njima, był trzecią reinkarnacją Tsultrim Phunstoka, wielkiego praktykującego we wschodnim Tybecie.
Kiedy miał 6 lat rozpoczął naukę pisania i czytania. Rozpoczął również religijne studia u swojego ojca i Tsultrim Njima Rinpocze, opata klasztoru Dorpatan. W wieku 13 lat wraz z rodziną przeniósł się do Kathmandu w Nepalu. Pracował tam w rodzinnym biznesie.
Kiedy miał 15 lat ojciec posłał go do klasztoru Menri w Dolanji, Himachal Pradesh. Jego życzeniem było aby Nyima Dakpa stał się duchowym mistrzem i praktykującym bon. Po początkowych trudnościach w zaakceptowaniu życia klasztornego, przyjął ślubowanie w obecności J. Ś. 33 Menri Trizina Rinpocze i Lopona Tenzina Namdaka. W 1978 r. został członkiem pierwszej grupy rozpoczynającej trening w nowo otwartej Dialektycznej Szkole Bon. Otrzymał wszystkie nauki od Lopona Tenzina Namdaka i Lharam Gesze Jungdrunga Namgjala. Przyjął także zobowiązanie nie robienia żadnych przerw w nauce w Szkole Dialektycznej. Nie odwiedzał swojej rodziny aż do momentu uzyskania stopnia gesze w 1987 r. Od 1978 r. pomagał również w sierocińcu, które należy do centrum klasztornego.
W maju 1987 r. zdecydował się pojechać do Tybetu. W czasie podróży odwiedził 38 różnych klasztorów bon. W 1988 r. powrócił do Menri w Dolanji. W kwietniu tego roku klasztor odwiedził J.Ś. Dalaj Lama. W czasie tej wizyty J.Ś. 33 Menri Trizin rozmawiał z J.Ś. Dalaj Lamą o szkole w Dolanji. Nyima Dakpa wziął na siebie odpowiedzialność za zebranie ze wszystkich wspólnot bon dzieci, które uczęszczałyby do tej szkoły i za jej założenie, co nastąpiło w 1989 r. Wiele uczących się tutaj dzieci pochodzi z odległych rejonów takich jak Dolpo czy Lubrak. Początkowo było tutaj 45 dzieci, obecnie jest ich ponad 300. Po ukończeniu szkoły niektóre z nich kontynuują edukację w Simli i Varanasi. Njima Dakpa jest dyrektorem szkoły i kierownikiem sierocińca.
Od 1991 r. Nyima Dakpa Rinpocze przebywał wielokrotnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przekazywał nauki i zbierał fundusze na szkołę. W czasie podróży w 1996 r. odwiedził Wielką Brytanie i Niemcy. W Polsce przebywał pięciokrotnie przekazując nauki Buddy Medycyny, Czerwonego Garudy, A ti Nyndro, Sadhana Szieraba Gjaltsena i Drenpa Namkha oraz Przekaz Doświadczenia Gjalła Jungdrunga.
W 2000 r. okazało się, że Rinpocze ma guza mózgu. Przeszedł operację. Sam opowiada o tej historii w następujący sposób: „Mogę podzielić się taką historią z mojego własnego doświadczenia. W 2001 roku rozbolał mnie ząb. Poszedłem z tym zębem do mojego szpitalnego dentysty. Ten zobaczył, że coś jest nie tak z moim okiem i wysłał mnie do okulisty. Okulista obejrzał moje oko i stwierdził, że coś jest nie tak i odesłał mnie do neurologa. Ten stwierdził, że mam guza mózgu i załatwił mi natychmiastową operację. Wtedy chciałem akurat w ciągu 10 dni wracać do Indii i nie bardzo chciałem się zgodzić na tę operację, ale wszyscy moi przyjaciele mówili, że to bardzo poważna sprawa, że powinienem zostać i dać się zoperować. W końcu zdecydowałem się na to. Zoperowano mnie. Operacja była zaplanowana na sześć godzin. Trwała godzin dwanaście a w tym czasie zarówno w klasztorze Menri w Dolanji jak i w klasztorze Triten Norbutse w Kathmandu w Nepalu odbywały się rytuały za moje zdrowie. Przesyłanie energii w tym celu, żebym wyzdrowiał. Również wszystkie dzieci w sierocińcu, również wszyscy moi uczniowie, wielu profesjonalnych, praktykujących uzdrawianie w Stanach Zjednoczonych, w Austrii, także w tym czasie te osoby skupiały się na tym, żeby przesłać mi tę pozytywną energię. I dzięki temu udało mi się już po tej operacji bez problemu dojść do siebie bardzo szybko. Wiele osób, które miały podobne operacje, przede mną i po mnie, żyły później sześć miesięcy, czasem rok i umierały. Była to naprawdę bardzo trudna operacja. Trudno jest potem dojść do siebie. Już po czterech dniach zacząłem chodzić a po kilku tygodniach, w trakcie których zostałem w szpitalu, wyszedłem stamtąd i wróciłem do Indii. Do teraz nie mam żadnych problemów i jestem przekonany, że wiąże się to z tym, że te wszystkie osoby koncentrowały się na mnie, pomagały, przesyłały tę energię. Miałem bardzo silne zaufanie do tego, byłem bardzo mocno przekonany co do tego, że tę energię otrzymuję i że ona mi pomaga. Jeżeli te dwa czynniki się schodzą, kiedy z jednej strony jest pełno współczucia i miłości, pełno chęci pomagania i przesyłanie, przekazywanie tej energii a z drugiej strony zaufanie, otwarcie się na nią, wtedy dzieją się cuda i wtedy to uzdrawianie zdarza się z dużą siłą, wtedy to uzdrawianie jest dużo łatwiejsze” (wykład otwarty „Uzdrawianie w tradycji tybetańskiej”, Poznań maj 2005).
W 2005 r. Rinpocze w Snow Lion Publication (Stany Zjednoczone) wydał książkę „The Openning the Door to Bon”. Jesienią 2006 podczas wizyty w Polsce, Rinpocze zdecydował o założeniu Instytutu Sziardza Ling nawiązującego w swojej nazwie do wielkiego nauczyciela bon, Sziardza Taszi Gjaltsena. Celem tej organizacji ma być skupianie praktykujących i rozprzestrzenianie nauk Jungdrung Bon.