ukryj menu          

Czarna Studnia

Schwarz Brunnen
słowa i muzyka: Sylwek Szweda 22.05.2016
  G

Jest ostęp leśny zwany Siągarnią,

  D                       G

Niejeden zginął tu śmiercią marną;

  G

Nie dość, że marną to jeszcze błahą,

 D                                G

Nie w żadnym boju, tylko ze strachu.

 

  a                               G 

Na starym, małym, leśnym zrębisku

   a                          G 

Stał wielki buk przy drodze, blisko,

      a                  G 

Przybita była doń trupia głowa,

    a                              G

Kto spojrzał na nią nie wyrzekł słowa.

 

   D                         G 

Zza buka wyszła siwa starucha

  D                       G

Na pozór ślepa, na pozór głucha,

  D                        G

Na szyi miała sznur starych zębów,

    D                       G

Czerwoną suknię i szpetną gębę.

 

2.

Była zgarbiona, choć dość wysoka,

Widziała tylko na jedno oko,

Nos miała długi, krzywy jak kosa,

Paznokcie brudne, jako i włosy.

 

Sztuk czarodziejskich znała tak wiele,

Że nawet bano się jej w kościele,

Klemensa zdybać chciała świętego,

Ucznia Cyryla i Metodego.

 

Mieszkała w jamie, czyniła czary,

Magiczne z ziół robiła wywary;

Kto się ośmielił jej spojrzeć w oczy

Do Czarnej Studni chciał zaraz skoczyć.

 

3. 

Niejeden śmiałek co był tu nocą,

Niejeden rycerz na dnie jej spoczął,

Gdy wreszcie dosyć tych nieszczęść miano,

Studnię po brzegi aż zasypano.

 

Choć wielu pragnie ją dziś odkopać

Licząc na skrzynie pełniutkie złota,

Lecz wciąż nie wiedzą, wielka to szkoda,

Że tym największym skarbem jest woda.

 

Choć wielu pragnie ją dziś odkopać

Licząc na skrzynie pełniutkie złota,

Lecz wciąż nie wiedzą, wielka to szkoda,

Że tym największym skarbem jest woda. 

22.05.2016
CZARNA STUDNIA - Sylwek Szweda 
CZARNA STUDNIA - Sylwek Szweda (instrumental) 
CZARNA STUDNIA - Sylwek Szweda (skrzypce)

Najstarsza z murckowskich legend dotyczy położonego na tym terenie ostępu leśnego, zwanego przez miejscowych Siągarnią. Legenda ta głosi, że właśnie tutaj pewna czarownica dybała na życie św. Klemensa (z Ochrydy), ucznia świętych Cyryla i Metodego, tzw. apostołów Słowian i Bułgarii. którzy w IX chrystianizowali Morawy, a być może także tutejsze okolice Górnego Śląska.
Siągarnia znajduje się przy drodze na Klemensową Górkę i Lędziny, czyli najstarsze nazwane tutaj miejsca; biegł tędy również główny trakt zwany 
„Saltz Weg” (Droga Solna) prowadzący ze wschodu na zachód. Jednym 
z ważniejszych towarów, który nim transportowano była sól, którą odkryto 
w 1251 roku w Bochni. Od drugiej połowy XIII wieku, kupcy wozili sól 
z Małopolski przez ziemię pszczyńską na zachód do Wrocławia i na Morawy. Ponadto przebiegał tędy także szlak łączący przez Morze Śródziemne Europę
z Lewantem, a pośrednio z Dalekim Wschodem, który spotykał się z Drogą Solną w pobliżu Czarnej Studni. We wczesnym średniowieczu dominowali na nim Arabowie, Grecy i Żydzi (handel lewantyński). Trakt ten wyłożony kamieniami, co to zachowały się po dziś dzień, pokrywa się z tym, który wyznaczył na swojej mapie jeszcze w 1636 roku Hindenberg. W XVI wieku, po nadaniu specjalnych przywilejów dla Woli pod Pszczyną, droga ta straciła na znaczeniu, przestano nią transportować sól, jednak jeszcze w drugiej poł. XVIII wieku na mapie Hellera z 1776 roku jest ona opisana jako „Saltz Weg”. 
W późniejszym okresie nazywano ją Czarną Drogą, ponieważ stała się ona traktem węglowym. Wcześniej transportowano tędy także rudę darniową i węgiel drzewny dla kuźnicy w Jaroszowicach.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt istnienia w przekazie ludowym momentu chrystianizacji opisywanym w połowie XIX wieku przez Karola Miarkę 
w swojej powieści „Klemensowa Górka”(1861 r.) wspominającej także naszą Czarną Studnię. Mamy tu jednak do czynienia z chrystianizacją wielkomorawską (863-868) o cechach obrządku wschodniokatolickiego. 
Na prośbę księcia wielkomorawskiego Rościsława cesarz bizantyjski Michał wysłał kaznodziejów Cyryla i Metodego z tą misją, ponieważ znali język Słowian. Rościsław nie chciał misjonarzy niemieckich, nieznających miejscowego języka. O ile nie ma do dziś dowodów na to, że św. Klemens 
z Ochrydy dotarł aż tutaj ze swoją misją chrystianizacji, sam fakt funkcjonowania legend pokazuje zasięg wpływu innych kultur i tradycji na tutejszym pogranicznym terenie, a sama studnia może być symbolem jedności dwóch siostrzanych Kościołów, wschodniego i zachodniego.

*Studnię tą wspominać ma podobno jakiś historyk rzymski, o czem pisze nasz rodak Miarka. Koło studni tej posuwał się najazd szwedzki na Lędziny, przy studni tej czychać miała czarownica na serce św. Klemensa…

*Jeśli zaś ktoś z Murcków cierpiał na żołądek, albo jeżeli ktoś chudł, ten zaś biegł co żywo i co tchu do tzw. konia, to jest do źródła leżącego na południe Murcków przy „Czarnej drodze”. Woda tego źródła była kwaśną – kwaskowatą, więc jeślisz się napił tej wody, byłbyś zjadł „konia”…

*(GOŚĆ NIEDZIELNY – TYGODNIK DLA LUDU KATOLICKIEGO ADMINISTRACJI   
  APOSTOLSKIEJ ŚLĄSKA POLSKIEGO – Niedziela, dnia 25. Października 1925)


CZARNA STUDNIA

Jest ostęp leśny zwany Siągarnią,
Niejeden zginął tu śmiercią marną;
Nie dość, że marną to jeszcze błahą,
Nie w żadnym boju, tylko ze strachu.
 
Na starym, małym, leśnym zrębisku
Stał wielki buk przy drodze, blisko,
Przybita była doń trupia głowa,
Kto spojrzał na nią nie wyrzekł słowa.
 
Zza buka wyszła siwa starucha
Na pozór ślepa, na pozór głucha,
Na szyi miała sznur starych zębów,
Czerwoną suknię i szpetną gębę.
 
Była zgarbiona, choć dość wysoka,
Widziała tylko na jedno oko,
Nos miała długi, krzywy jak kosa,
Paznokcie brudne, jako i włosy.
 
Sztuk czarodziejskich znała tak wiele,
Że nawet bano się jej w kościele,
Klemensa zdybać chciała świętego,
Ucznia Cyryla i Metodego.
 
Mieszkała w jamie, czyniła czary,
Magiczne z ziół robiła wywary;
Kto się ośmielił jej spojrzeć w oczy
Do Czarnej Studni chciał zaraz skoczyć.
 
Niejeden śmiałek co był tu nocą,
Niejeden rycerz na dnie jej spoczął,
Gdy wreszcie dosyć tych nieszczęść miano,
Studnię po brzegi aż zasypano.
 
Choć wielu pragnie ją dziś odkopać
Licząc na skrzynie pełniutkie złota,
Lecz wciąż nie wiedzą, wielka to szkoda,
Że tym największym skarbem jest woda.


SIĄGARNIA

Siągarz  =  Sążniarz (smolarz, wypalacz węgla drzewnego, węglarz) 
Sążeń (synonimy: niem. klafter, siąg) – niemetryczna, antropometryczna jednostka długości. Miara miała długość rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny. W Polsce sążeń (lub inaczej siąg) zmieniał się na przestrzeni wieków, oscylując w granicach 2 metrów. 
Klafter - (głobić, uciskać) dawna niemiecka miara długości = ok. 3–3,5 łokcia.
Na rozległych leśnych polanach, także na tutejszej Siągarni, sezonowo pracowali drwale i wypalacze węgla drzewnego dla potrzeb kuźnicy w Jaroszowicach. Produkcja węgla drzewnego rozpoczęła się już w epoce żelaza, gdyż był on wykorzystywany do uzyskiwania metali w dymarkach. Wypał odbywał się początkowo w mielerzach, dołach przykrytych darnią i ziemią. Później materiał przeznaczony do wypału ustawiano w stos. Ta forma mielerza przetrwała aż do XX wieku. Surowcem do produkcji węgla drzewnego jest zazwyczaj drewno bukowe. Używa się też drewna innych drzew liściastych (topola, dąb, jesion).

KILKA WSKAZÓWEK SIĄGARSKICH

„Chrust przysposabia się do opały przez układanie go w lesie w sążnie, albo też wiązanie w pęki, w Kieleckiem zwane ociepki, po jednej stopie średnicy trzymające.”

„Pował, powalone drzewo, wykrot, nazywamy drzewo skutkiem burzy wywrócone, czyli powalone, lub z przestałości upadłe, które dla nadpsutego stanu na opał tylko jest zdatne; wyrabia się na sążnie lub w klocach wydaje się 
z lasu.”

„Rósztowe drzewo, iglaste krąglakowe, z pnia lub leżałe, używane do przepalania rudy żelaznej. Drzewo rusztowe kładą pomostem, a na to rudę sypią. Węglowe drzewo, drzewo przysposobione na węgle. Do spuszczania drzewa na węgiel najkorzystniejsza jest pora zimowa. Drzewo spuszczone powinno być rozgatunkowane stosownie do rodzaju, ponieważ rozmaita jest 
w różnych gatunkach drzew zdolność zwęglania.

„Pnie rznięte być powinny na kloce 4 – 5 stóp długości. Kloc zaś każdy ma być rozłupany na szczapy 6 – 8 cali grube. Każda sztuka drzewa okrągła, mająca więcej jak 6 cali grubości, koniecznie łupana być powinna. Szczapy układają się w sążnie miary przepisanej. Drzewo w sążniach schnąć powinno 2 – 3 miesiące. Świeże drzewo zbyt powoli zwęgla się, zostają w stosach części niedopalone, a w samym stosie formują się próżne przestwory, które do zwęglenia doskonałego wielką są przeszkodą. Przeciwnie drzewo bardzo suche, nazbyt prędko się pali, i nie dozwala węglarzom ogniem należycie kierować.”

(SYLWAN Zbiór Nauk Leśnych i Łowieckich TOM XXI Warszawa 1845
Wolno drukować, z warunkiem złożenia w Komitecie Cenzury, po wydrukowaniu, prawem przepisanej liczby egzemplarzy. 
w Warszawie d. 30 kwietnia (12 maja) 1846 r. Cenzor NIEZABITOWSKI.)

Zebranie, opracowanie tekstu i piosenka „Czarna Studnia”: Sylwester Szweda 
zdjęcia: Sylwester Szweda i Bartłomiej Zatorski, 
ilustracja: Barbara Bełdowicz, projekt graficzny: Jędrzej Szweda.
Tablica powstała dzięki środkom finansowym NADLEŚNICTWA KATOWICE
we współpracy z Pracownią Edukacji Ekologicznej STUDNIA w Murckach.


(Opracował: Sylwek Szweda przy współpracy z Bartłomiejem Zatorskim 26.05.2016)


Skąd się wzięły czarownice – legenda o pierwszej wiedźmie w słowiańskim świecie

Zdarzyło się to dawno, dawno temu, niedługo po stworzeniu świata. W małej wiosce otoczonej gęstymi lasami pomieszkiwała z rodzicami młoda dziewczyna. Źródła nie podają niestety jej imienia, ale wiadomo, że była bardzo rozumna i sprytna, a przy tym nad wyraz piękna i powabna.
Razu pewnego, o bladym świcie, niewiasta wybrała się do lasu nazbierać grzybów. Ledwo tylko zdążyła opuścić wioskę, przemierzyć pole i między drzewa się zagłębić, zerwał się wiatr okrutny, a z nieba polały się strugi deszczu. Szukając schronienia przed ulewą dziewczyna zatrzymała się pod rozłożystym drzewem. A jako że dzień wstawał ciepły i słoneczny, umyśliła zdjąć z siebie ubranie i schować je do koszyka na grzyby, żeby nie zmokło. Jak postanowiła, tak uczyniła i rozebrawszy się do naga, starannie złożyła odzienie i ukryła je pod drzewem w koszyku.
Po pewnym czasie, gdy deszcz przestał padać, roztropne dziewczę ubrało się i zagłębiło w las w poszukiwaniu grzybów. Nagle zza jednego z drzew wychynął kudłaty kozioł o sierści czarnej jak smoła i mokrej od deszczu, który po chwili przeobraził się w zgarbionego starca z długą, siwą brodą. Dziewczynie szybciej serce bić poczęło, rozpoznała bowiem w starcu Welesa, boga magii, zjawisk nadprzyrodzonych i zaświatów.”Nie lękaj się„, rzekł Weles, dostrzegając strach w jej pięknych ciemnych oczach.
„Chciałem tylko zadać ci pytanie – jakich czarów użyłaś, by pozostać suchą podczas takiej ulewy, jaka właśnie przetoczyła się nad lasem?”
Rozumna niewiasta zastanowiwszy się chwilę, odrzekła: „Jeśli zdradzisz mi sekrety swojej magii, ja powiem ci, jak nie dałam się zmoczyć ulewie.”
Będąc pod wrażeniem jej urody i wdzięku, Weles zgodził się nauczyć ją wszystkich swoich sztuk magicznych. Kiedy dzień chylił się już ku zachodowi, Weles zakończył powierzać pięknej dziewczynie sekrety, a ona opowiedziała mu, jak to zdjęła ubranie, schowała je do koszyka i ukryła pod drzewem, gdy tylko rozpętała się ulewa.
Weles zorientowawszy się, że został sprytnie oszukany, wpadł we wściekłość. Mógł
jednak winić tylko siebie. A młoda niewiasta, poznawszy w ten sposób tajemnice
Welesa, została pierwszą na świecie czarownicą, która z czasem mogła swą wiedzę przekazać innym.

Autor: Katarzyna Olimpia Koenig, 2003

Smolarze

PRZYSTANEK BIESZCZADY: Smolarze! | Discovery Channel
The Fourth Man - Czwarty Człowiek - Tam gdzie wypala się węgiel