ukryj menu          

Umurckany blues

słowa i muzyka: Sylwek Szweda 30.03.2013
E7

Wyszoł hajer z gruby,

A7

Fakt to dobrze znany,

E7

Nie było badyhali -

             H7

Chop szoł  umurckany.

 

E7

Czorny jak ta noc,

A7 

Po szychcie styrany,

E7 

Nie było badyhali -

             H7

Chop szoł  umurckany.

 

        G                           F

Bez plac szoł, wciep na luz,

              A                           H7       

Umurckany blues, umurckany blues!

 

 

Wreszcie przyszoł czas,

Była badyhala,

Chopy z gruby szli

Czyste jak ta la la.

 

Lecz nie zaroz tak było,

Fakt to dobrze znany,

Wpiyrw szli  jak tyn wongiel

Na czorno umurckani.

 

Bez plac szli, wciepli na luz,

Umurckany blues, umurckany blues!

30.03.2013
UMURCKANY BLUES - U Pana Boga za Piecem
UMURCKANY BLUES - Sylwek Szweda
OKOŁO MURCEK Delta Missisipi - Sylwek Szweda 

hajer - górnik
gruba - kopalnia
badyhala - łaźnia
chop - chłop
szoł - szedł
umurckany - ubrudzony
bez plac - przez podwórko
wciep - wrzucił
przyszoł - przyszedł
zaroz - zaraz
wpiyrw - wpierw
wongiel - węgiel
wciepli - wrzucili


   W godce "Murcek" znaczy tyle co ubrudzony, umorusany, czarny. Jak można wywnioskować, brak łaźni przed rokiem 1888 (w końcu pierwszy szyb węglowy datuje się tu na rok 1755), jednoznacznie wskazuje na górników wracających po szychcie do domu „umurckanych”- umorusanych.

Murcki - historia, legendy i ślady po dawnych kopalnianych szybach

Przemierzając Polskę wzdłuż i wszerz, zawsze mamy możliwość zetknięcia się z miejscami wyjątkowymi. Wiele z nich jest znanych i obleganych corocznie przez rzesze turystów, jeszcze więcej jest natomiast miejsc leżących jak gdyby na uboczu, które wciąż czekają na odkrycie - a te mają równie ciekawą i bogatą historię.
Spacerując alejkami murckowskiego parku, co jakiś czas zauważymy leżące tu i ówdzie olbrzymie bryły piaskowca. Widok niespecjalny i przynajmniej dość dziwny, a jednak tuż pod nimi ukryta jest wspaniała historia dotycząca najstarszej czynnej do dzisiaj kopalni węgla kamiennego, jak również samej okolicy - ale po kolei.
Najstarsza z murckowskich legend dotyczy położonego na tym terenie ostępu leśnego, zwanego przez miejscowych Siągarnią. Głosi ona, że właśnie tam pewna czarownica dybała na życie św. Klemensa, ucznia Cyryla i Metodego, który na przełomie IX i X wieku miał chrystianizować te okolice. Siągarnia leżała przy drodze na Klemensową Górkę i Lędziny, czyli najstarsze nazwane miejsca w tej okolicy; był to również główny trakt Kraków – Wrocław i szlak handlu lewantyńskiego. Jeszcze na długo przed powstaniem kopalni w okolicach dzisiejszego Wzgórza Wandy znajdowała się leśna kolonia smolarzy, czyli ludzi zajmujących się wypalaniem węgla drzewnego dla potrzeb kuźni w Paprocanach. W XVII wieku w miejscu zwanym Rudne Kotliska kopano wychodzący tam na powierzchnię węgiel. Dowodem na jego wykorzystanie jest zapis w księgach pszczyńskich z roku 1657 o zastosowaniu murckowskiego węgla w Kuźniach Jaroszowickich.
Z powstaniem nazwy Murcki wiąże się kolejna legenda. Głosi ona, że kiedyś dzieci wyszły ze świniami do lasu na wypas. Świnki zaczęły ryć w ziemi i znalazły w niej czarne kamienie. Wróciły do domu i zaczęły się nimi bawić. Owe kamienie bardzo brudziły (dzieci były „umurckane”), więc zdenerwowana mama wrzuciła je do pieca. Ku zdziwieniu wszystkich kamienie zaczęły się palić i dawać ciepło. Okazało się, że był to węgiel.
W 1755 roku właściciele tych terenów, książęta pszczyńscy, na obszarze zwanym Osiekizorganizowali wydobycie węgla spod ziemi za pomocą kołowrotu ręcznego z wybudowanego w tym samym roku szybu. W 1769 roku powstało zorganizowane wydobycie, a kopalnia, będąca własnością książąt, zaczęła funkcjonować pod nazwą „Emanuelssegen” (błogosławieństwo Emanuela). I właśnie w tym miejscu zaczyna się historia związana ze wspomnianymi wyżej bryłami piaskowca, które są niczym innym, jak symboliczną pamiątką po najstarszych kopalnianych szybach. W sumie było ich około 30, otwieranych i zamykanych w różnych okresach. Ja chciałbym przedstawić te najważniejsze.
Szyb „Książę Emanuel” przyjął swoją nazwę od imienia najstarszego syna księcia pszczyńskiegoFryderyka Erdmanna i księżnej Luizy Ferdynandy, Emanuela von Anhalt-Köthen (1768-1808). Był on niepełnosprawny. Przez całe życie mieszkał w wydzielonych apartamentach na pierwszym piętrze pałacu w Pszczynie. Pochowany został w nekropolii Anhaltów w pałacowym parku. Wokół szybu jego imienia zaczęła rozwijać się również osada o identycznej co kopalnia nazwie. Szyb funkcjonował do roku 1852. Jego zasypanie zbiegło się w czasie z otwarciem nowej linii kolejowej z Murcek do Katowic, która biegła ok. 50 metrów od tego miejsca.
„Fryderyk Erdmann” to drugi z kolei szyb kopalni w Murckach. Został on nazwany na cześć księcia Fryderyka Erdmanna. Friedrich Erdmann von Anhalt-Köthen-Pless (1731-1797) był księciem pszczyńskim od roku 1765. Dobra pszczyńskie pod jego ręką zostały doprowadzone do wielkiego rozkwitu. Założył on huty szkła i cynku. Był żywo zainteresowany rozwojem górnictwa węglowego, wprowadził planową gospodarkę leśną i łowiecką. Interesował się nauką i kulturą. Korespondował między innymi z królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. Znał język polski i cieszył się powszechnym szacunkiem. To właśnie on sprowadził do Murcek z Saksonii dwóch górników i sztygara. Do tej pory każdy nabywca węgla musiał sam wykopać czarne złoto, a następnie zapłacić za nie w administracji lasów. Szyb ten udostępniony był w latach 1769-1850.
Trzeci szyb kopalni w Murckach to eksploatowany w latach 1770-1850 „Fryderyk Ferdynand”. Pierwszym miejscowym górnikiem, który w 1769 roku dał się namówić do pracy w kopalni, był Jurek Brzonkała z Kostuchny. Z powodu braku mieszkań nie przyjmowano ochotników mających rodziny. Barak dla sztygara i górników stał w miejscu budynku przy ulicy Kołodzieja 80. W 1772 roku wybuchł bunt górników przeciwko bezwzględnemu sztygarowi. Patron tego szybu Friedrich Ferdinand von Anhalt-Köthen-Pless (1769-1830) był drugim synem księcia Fryderyka Erdmanna. Funkcję księcia pszczyńskiego piastował w latach 1797-1818. Podczas wojen napoleońskich był dowódcą obrony Śląska. Został ranny i do końca życia chodził o lasce. Po klęsce Prus udał się do Paryża i przebywał na dworze Napoleona. Był zafascynowany kulturą francuską. W 1819 roku wyjechał do księstwa Anhalt-Köthen, które wtedy objął w posiadanie.
Nieopodal mieści się pamiątka po szybie „Schutz”, który funkcjonował w latach 1804-1850. Jego patronem był główny inspektor lasów książęcych. Budynek nadleśnictwa znajdował się wówczas na terenie parku, naprzeciw wylotu ulicy Sokołowskiego. Już w 1828 roku znane było najsłynniejsze murckowskie źródło zwane „Czarną Studnią”. W 1847 roku na szczycie Wzgórza Wandy stała wieża telegrafu semaforowego. W latach 1865-1891 istniała 
w Murckach zagroda żubrów pszczyńskich. Karl von Schutz pracował dla księcia od roku 1781. Zmodernizował pszczyńską gospodarkę leśną oraz łowiecką. Oszacował drzewostan lasów. Podzielił je na dziewięć rewirów zaopatrzonych w sieć leśniczówek i gajówek. Wprowadził planowe odstrzały zwierząt łownych oraz wycinkę drzew. W 1831 roku, z okazji 50-lecia piastowania swojego stanowiska, został mianowany przez księcia Ludwika Wielkim Łowczym.
Kolejny szyb to „Książę Christian”. Był on eksploatowany w latach 1801-1840. Od 1790 roku działał także szyb „Książę Henryk” położony po drugiej stronie ulicy Kołodzieja. W latach 1802-1807 kopalnia w Murckach została powiększona z czterech do dziesięciu szybów wydobywczych. Na planie sytuacyjnym z roku 1802 w okolicach kopalni widoczne są trzy budynki, z których jeden jest opisany jako „Steiger Haus” (dom sztygara). Naprzeciw niego znajdował się wtedy nieduży staw. Opiekun tego szybu, Christian Friedrich von Anhalt-Köthen-Pless (1780-1813), był trzecim synem Fryderyka Erdmanna. Był miłośnikiem polowań i gry w bilard. Ponadto był bohaterem wojen napoleońskich. W 1806 roku uczestniczył w słynnej bitwie pod Jeną. Wraz z bratem Henrykiem w roku 1811 brał udział w tłumieniu wielkiego powstania chłopskiego na Górnym Śląsku. Zginął podczas walk z Francuzami w czasie kampanii w 1813 roku pod Dreznem.
Idąc kawałek dalej, trafimy na bryłę piaskowca upamiętniającą szyb „Książę Ludwik”, który działał w okresie pomiędzy 1804 a 1850 rokiem. W 1828 roku działało już 30 szybów. Za panowania księcia Ludwika wybudowano kolejne nowe szyby, m.in. „Bolko”, „Carl”, „April” oraz „May”. Wszystkie znajdowały się na terenie parku oraz w lesie za obecnymi kortami tenisowymi. Louis von Anhalt-Köthen-Pless (1783-1841) był najmłodszym synem Fryderyka Erdmanna i księciem pszczyńskim w latach 1830-1841. Był nazywany „tańczącym księciem”. Urządzał bale, przyjęcia, uczty, polowania i kuligi. Prowadził codzienne zapiski w swoim dzienniku. Znał język polski. Na co dzień mieszkał w swoim dworku zwanym „Ludwikówką”. Był miłośnikiem Beskidów i pionierem turystyki górskiej. W 1810 roku jako pierwszy turysta zdobył Baranią Górę. Wchodził też na Czantorię, Klimczok, Szyndzielnię i Babią Górę. O jego oryginalnym poczuciu humoru świadczy napis, jaki kazał wyryć na swoim nagrobku: „Wędrowcze, spiesz stąd odejść, bo wstanę i zatańczę z tobą”.
Bliskim sąsiadem wymienionego wyżej szybu był szyb „Kiss” (1804-1850). Jego patron był książęcym inspektorem hut i kopalń. To inspektor Kiss zwerbował do pracy w kopalni pierwszych miejscowych górników. W 1780 roku sprowadził on także do Murcek Johanna Christiana Ruhberga (1757-1809), który najpierw był sztygarem w kopalni, a następnie przeniósł się do huty szkła w Wesołej. Odkrył tam nowy sposób produkcji cynku z galmanu, który szybko się rozpowszechnił. Górny Śląsk dzięki odkryciu Ruhberga stał się największym na owe czasy eksporterem cynku na świecie. Augustin Heinrich von Kiss od 1771 roku pracował w hucie w Paprocanach, potem został jej zarządcą oraz inspektorem całego przemysłu Księstwa Pszczyńskiego. Miał duże zasługi w rozwoju książęcego hutnictwa i górnictwa. Był organizatorem rozbudowy kopalni w Murckach. Jego urodzony w Paprocanach syn, również Augustyn (1802-1865), został wybitnym rzeźbiarzem i profesorem uczelni berlińskich.
Kolejny szyb wydobywczy to „Götzen” eksploatowany w latach 1807-1850. Od 1808 roku w kopalni działała sztolnia spławna służąca do odwadniania wyrobisk i przewozu węgla. W kwietniu 1815 roku wybuchł podziemny pożar spowodowany samozapłonem drobnego węgla, który trwał wiele lat. Dopiero wydrążenie nowej, głębszej sztolni w roku 1824 rozwiązało problem. W 1845 roku uruchomiono trzecią sztolnię, a w 1846 tartak parowy przy ulicy Kołodzieja. Patron wspomnianego szybu, Friedrich Wilhelm von Götzen (1767-1820), był generałem dywizji i gubernatorem generalnym Śląska, ponadto właścicielem majątku w Hrabstwie Kłodzkim. W 1804 roku został adiutantem króla Prus. W 1806 roku generał Götzen, jako zastępca księcia Fryderyka Ferdynanda, faktycznie kierował obroną Śląska przed wojskami napoleońskimi. Dowodził wtedy 20-tysięczną armią stacjonującą w ośmiu śląskich twierdzach. Osobiście kierował obroną Wrocławia i Kłodzka. Po 1808 roku wycofał się z czynnej służby. Zmarł w swoim zamku w Kudowie-Zdroju.
Ostatni szyb, który jest upamiętniony symboliczną bryłą piaskowca, jest „Księżna Anna”eksploatowany w latach 1820-1850. Nosił nazwę najstarszej córki księcia Fryderyka Erdmanna oraz księżnej Luizy Ferdynandy. Anna Emilia von Hochberg (1770-1830) w 1791 roku wyszła za mąż za hrabiego Jana Henryka VI von Hochberga z Książa pod Wałbrzychem. Jej syn - Jan Henryk X - był w latach 1847-1855 pierwszym księciem pszczyńskim z dynastii Hochbergów. Jej wnuk, Jan Henryk XI (1855-1907), oraz prawnuk, Jan Henryk XV (1907-1938), byli kolejnymi i ostatnimi właścicielami kopalni. W czasach Hochbergów szczególne znaczenie uzyskały dwa najnowsze szyby wybudowane w drugiej połowie XIX wieku: „Jan Henryk” oraz „Maria”. Były o wiele głębsze od poprzednich i znajdowały się wewnątrz drewnianych nadszybiów.
W latach 1938-1945 kopalnia była spółką akcyjną, a w 1945 roku została znacjonalizowana. To już jednak inna historia.