ukryj menu          

Między młotem a kowadłem

słowa: Sylwek Szweda 17.02.2013
muzyka: Łakasz „Albin” Tomasik i Sylwek Szweda 16.02.2013
 
(A)

 

Znowu czas przychodzi, trzeba wszystko rozwalić,

Mali staną się wielcy, wielcy staną się mali.

Nie da się przed tym uciec, gdzieś się zaszyć, gdzieś schować -

Nowym panom do głowy bije woda sodowa.

 

                 C                                          D7  A

Między młotem a kowadłem zawsze jest żadnie!

Między młotem a kowadłem zawsze jest żadnie!

Między młotem a kowadłem zawsze jest żadnie!

Między młotem a kowadłem…

 

Znowu czas przychodzi, trzeba prawdę powiedzieć,

Chociaż prawda kosztuje, można za nią posiedzieć.

Nie da się przed tym uciec, gdzieś się zaszyć, gdzieś schować -

Nowym panom do głowy bije woda sodowa.

                                                                     (ref.) 

 

Znowu czas przychodzi, stare w nowym odnaleźć,

Trzeba znowu się uczyć, trzeba znowu zaszaleć.

Nie da się przed tym uciec, gdzieś się zaszyć, gdzieś schować -

Nowym panom do głowy bije woda sodowa.

                                                                     (ref.) 
(solo - jak 2 zwrotki i refren z harmonijką D) 

 

Znowu czas przychodzi, chociaż czasu niewiele,

Poznać kto na tym świecie Twoim jest przyjacielem.

Nie da się przed tym uciec, gdzieś się zaszyć, gdzieś schować -

Nowym panom do głowy bije woda sodowa.

                                                                      (ref.)
17.02.2013
żadnie - (śląśkie) nieładnie, brzydko, szpetnie     

II głos:
    c     a      c a    c   a   c   a     c      a   c      c   a
Między młotem a kowadłem zawsze jest żadnie!

   Budzi się rzewne pragnienie, by cała Polska mogła stać się podobną Śląskowi!
Nie jest się bynajmniej pół-Polakiem przez to, że się jest i pozostanie całym Ślązakiem.
Śląskość nie jest prostym pojęciem geograficznym, lecz stanowi walor duchowy(...), 
zatem przez śląskość będzie mieć Polska o jeden walor więcej.

                                                                        (Feliks Konieczny, 1929)

     Nie wszczynajmy procesu przeciw Polakom śląskim, bo przed trybunałem historii
przegramy go we wszystkich instancjach.

                                                                        (Johann Gottlieb Schummel, 1791)

Feliks Karol Koneczny (ur. 1 listopada 1862 w Krakowie, zm. 10 lutego 1949 tamże) – polski historyk i historiozof, a także bibliotekarz i dziennikarz, twórca oryginalnej koncepcji cywilizacji.
W pracach historycznych Koneczny zajmował się historią Europy Środkowej i Wschodniej głównie w okresie średniowiecza i wczesnej nowożytności. Interesowały go zwłaszcza kwestie związane z: zakonem krzyżackim, oraz stosunki Polski i Litwy ze wschodnimi sąsiadami. Obok prac naukowych publikował także dzieła popularyzatorskie i podręcznikowe, jak: Dzieje narodu polskiego dla młodzieży (1889), Dzieje Śląska (1897) czy Dzieje Polski za Piastów (1902) i Dzieje Polski za Jagiellonów (1903).
W swoich pracach historycznych podkreślał pozytywny wpływ Kościoła katolickiego na rozwój społeczeństwa (ukazując m.in. jak w konfliktach władzy państwowej z Kościołem rodziły się samorządy i przekonanie o prawach społeczeństwa względem władcy), oraz dominującą rolę idei w historii, tak np. w „Teorii Grunwaldu” (1910) pokazuje, że zwycięstwo nad zakonem krzyżackim było wynikiem nie tyle przewagi militarnej, ile wyższości idei samostanowienia narodów, opracowanej przez Stanisława ze Skalbmierza i Pawła Włodkowica, nad, będącymi podstawą moralną i prawną dla roszczeń krzyżackich, uniwersalizmami cesarskim i papieskim. Często podkreślał też fałszywość teoriideterministycznych, ukazując wpływ wybitnych jednostek na dzieje. Uwypuklał narodowościowy charakter konfliktów polsko-niemieckich, a później polsko-krzyżackich i jego zdaniem negatywną rolę Żydów w dziejach Polski. Przykładał także dużą wagę do badań rozwoju administracji – „Dzieje administracji w Polsce” (1924), oraz rozwoju gospodarczego – „Rzut oka na polskie dzieje gospodarcze” (1918). Z biegiem czasu Koneczny publikował coraz mniej prac historycznych, a coraz więcej historiozoficznych.


Johann Gottlieb Schummel
 (* 8. Mai 1748 in Seitendorf bei Hirschberg im Riesengebirge; † 23. Dezember 1813 in Breslau)

   Wrocławski pedagog, zwolennik oświecenia, pisarz, miłośnik "podróży sentymentalnych", 
J. G. Schummel, wyruszył latem 1791 r. na wyprawę po Śląsku, przy czym terenem, który najbardziej go intrygował był Górny Śląsk. Schummel na własne oczy chciał się przekonać, czy negatywne opinie o tej krainie, pomieszczane w periodykach oświeceniowych 
w Niemczech, odpowiadają prawdzie. Pokłosie tej podróży to wydany w 1792 r. tom relacji „Schummels Reise durch Schlesien”, z którego pochodzi przytoczony w „entenringu” fragment o pobycie Schummla w Tarnowskich Górach.

FRAGMENT:

Spędziłem ku wielkiej mej radości niemal całe przedpołudnie na kopalni „Fryderyk”, a na koniec pan Kalide przedłożył mi księgę, do której zwykli wpisywać się goście. Znalazłem tam notkę pewnego człowieka zbyt interesującego, bym jego słów nie odpisał i nie dał teraz do druku:
Do Spółki Brackiej w Tarnowskich Górach 
Z dala od wykształconych ludzi, na kresach królestwa, kto pomoże wam odkrywać skarby, szczęśliwie wynosić je ku światłu? Tylko rozum i rzetelność pomogą; oto klucze do każdego skarbu, który kryje ziemia.

4 września 1790 r.

Goethe

Jakkolwiek piękna i prawdziwa jest ostatnia myśl, tak w ogólności, jak i w odniesieniu do Tarnowskich Gór (tutejszy departament górniczy wyróżnia się wszak wielką liczbą zdolnych i aktywnych urzędników), to przecie pan von Goethe początkiem swego wpisu, niezamierzenie ma się rozumieć i bez złej intencji, niejednego uraził. Tarnogórzanie tłumaczyli owo "z dala od wykształconych ludzi" w taki sposób jak musieli tłumaczyć mieszkańcy Göttingen epigramat Kästnera "Dla Bürgera", wówczas jeszcze urzędnika w Wölmershausen niedaleko Göttingen: Gdy górnik trafi na nieckę pełną srebra, nie bardzo się z tego cieszy, bo wie, że wszystkie dobro zebrało się w jednym punkcie i że dookoła nic tylko pusty i twardy kamień. Tak mało i ja cieszę się, że tłumacz Homera jest urzędnikiem, i to koło Göttingen. Ponieważ kopalnia „Fryderyk” jak wspomniałem leży o ćwierć mili od miasta, powyższe słowa Goethego tak można tłumaczyć, jakby Spółka Bracka w kopalni "Fryderyk" była z dala od wykształconych ludzi, a zatem blisko ludzi niewykształconych. A jako że najbliższymi sąsiadami są tarnogórzanie – ergo! Ja jednak jestem głęboko przekonany, że pan von Goethe nie taki nadał sens swoim słowom. Lecz długo jeszcze nie usunie się kamienia obrazy, oto bowiem cały Górny Śląsk odebrał ten fragment jako przytyk pod swoim adresem i poczuł się urażony faktem, iż odmówiono mu wykształcenia. W owym konflikcie między połową mojej ojczyzny a szanowanym pisarzem Niemiec, stanąłem po górnośląskiej stronie i w powyższą księgę wpisałem obietnicę, której dotrzymać zamierzam pod koniec tego dzieła.

http://entenring.akcja.pl/schummel.html

DZIEJE ŚLĄSKA "Pod strzechy" czyli o cudzie nad Odrą (Ks. Jerzy Andrzej Klichta)
http://www.raciborz.com.pl/rac/dzieje_slaska.pdf

bas:
AAAAAAAA G-Gis-A-C-A
AAAAAAAA G-Gis-A-D-C
ref.
na swingowo